piątek, 23 września 2016

Cnota- skarb wieczny

Wciąż jestem zmęczona. Bo może jeszcze żyje, a może jeszcze konam. Ktoś wykręcił mój numer, a może tylko do porządku przywołał... Kiedyś mnie oddalił, gdy byłam niczym żona Lota. Czy mnie wtedy kochał, gdy byłam słaba, grzeszna, płocha? Młodej dziewczynie wybaczyć to słabość, starej to dyshonor. Choć człowieczeństwo nie ma limitu, wagi ani miary, nie kończy się i nie domaga w zamian złota. To nie jest przedmiot to zaleta. I nie ma nic cenniejszego ponad charakter wierny cnotom. Zostawiam konanie umarłym, zmęczenie i konflikt z samą sobą. Kurz z butów otrzepuje, podnoszę głowę w górę i wracam, by podążać za Tobą.

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...