niedziela, 7 października 2018
Sonata niechęci
Gdzieś odeszło, słoneczne lato, piękno tamtej chwili, blask twych oczu, taniec zmysłów. To już przeszłość. Nastała chłodna jesień, zimna kalkulacja, smutku pora. Twórcza niemoc.To nadeszło. W końcu, przed czym uciekałam, czego tak się bałam. Moja przeszłość. Ona mnie pochłania, dręczy, zaciska na szyi żelazną obręczą, i dusi, oddech odbiera. Moje ciało jak rozdarta na wietrze płachta, trzepocze, płynie w dal, bez celu, bez tajemnic, bez pamięci. Wiatr gna ją donikąd. I tyle. Ostatni to już jej rozdział. I dzisiaj został zamknięty.
niedziela, 23 września 2018
Trochę będzie mi szkoda
Wszystko byłoby o wiele prostsze, gdybyś był moim, nie jej mężem, gdybyś był mędrcem, a nie patentowanym osłem.
Gdzieś się zgubił twój skarb, którego strzegłeś jak w głowie oka: twoja mądrość, powściągliwość, siła, sprawiedliwość i cnota. Trwoniłeś na niespełnione obietnice słowa, traciłeś rozsądek dla krótkich spódniczek, upijałeś dziewiczym winem, unosiłeś ambicją, by uprawiać, nie, oddawać się dzikim i nieokiełznanym żądzom, czarom, pokusom, niewybaczalnym czynom, by w pocie czoła zdobywać lub tracić swoje najgłębsze tajemnice. Twoja uroda, twoja młodość, boska cnota, tak delikatna i ulotna, że szeptałam ci o niej po nocach, rozeszła się jak w stawie cicha woda.
Gdzieś się zgubił twój skarb, którego strzegłeś jak w głowie oka: twoja mądrość, powściągliwość, siła, sprawiedliwość i cnota. Trwoniłeś na niespełnione obietnice słowa, traciłeś rozsądek dla krótkich spódniczek, upijałeś dziewiczym winem, unosiłeś ambicją, by uprawiać, nie, oddawać się dzikim i nieokiełznanym żądzom, czarom, pokusom, niewybaczalnym czynom, by w pocie czoła zdobywać lub tracić swoje najgłębsze tajemnice. Twoja uroda, twoja młodość, boska cnota, tak delikatna i ulotna, że szeptałam ci o niej po nocach, rozeszła się jak w stawie cicha woda.
poniedziałek, 3 września 2018
Ty jesteś mąż, a ja nie jestem twoja (głupia żona)
A teraz zrobimy z prostytutki bohatera. Założymy jej maskę, damy konia, spodnie, kapelusz i szablę. Damy jej siłę tura, odwagę lwa, szybkość sokoła. Nauczymy ją trafiać do celu, mierzyć się z wyzwaniami, brania za barki z kłopotami. Nauczymy ją jeździć bez siodła, skakać z okna i spadać...gdy kończy się romans. Ech, nie tylko mężczyzna zna się na cnotach i nie tylko on odróżnia głupca od Platona.
czwartek, 23 sierpnia 2018
O sobie samej
Gdzie się podziałam, ukryłam, zmieszałam. Niczego nie pojmuję. Przychodzę tu nadal. Stojąc w cieniu, patrzę na świat. Nie czuję już nic, z sił opadam. Nie kłują mnie już, pobiegły do swych zajęć, mężów, złych i dobrych, dzieci porzuconych, alimentów, dróg krętych i prostych. Przyłbicę podnoszę, a miecz z dłoni wypada. O krwi niewinnych przelana! Na kolana upadam. Do Boga ręce wznoszę, dziękuję, ja grzeszna. Wybaczam i o wybaczenie błagam. Kładę na szali dawne obrazy, niezatarte wspomnienia, grzechy obecne i przeszłe. Przyszłe kłopoty i szczęścia...Moje życie. Współczesny dramat
piątek, 1 czerwca 2018
Czy to...
I jeszcze ten jeden raz, na chwilę odwracam bieg wydarzeń, migocących przed oczyma jak jednoroczne motyle. Zamyślam się, pogrążam w chmurze marzeń. Są piękne, czyste, skromne, delikatne i ulotne jak czas, który pędzi rumakiem rączym. Wyglądam przez okno. Jak tu pusto, cicho. To samotność.
poniedziałek, 26 lutego 2018
Świętość
Są różne drogi, na które wkracza człowiek niedoświadczony i młody. Jedne są kręte i piękne, krótkie i prędkie. Dają w cierpieniu ulgę, z niewoli wyzwolenie. Oferują łatwy zysk, szybkie akcji zwroty. Przemiany z odwagi w arogancję, z prostolinijności w głupotę. Inne drogi są długie i mozolne, lecz jakże w swej prostocie wzniosłe. Ten kto na te pierwsze wchodzi często wierzy w ubóstwo Chrystusa, świętość małżeństwa, świętość Matki Jezusa i...jednocześnie twierdzi, że wszyscy mają być biedni i święci, więc prześladuje, niszczy, szykanuje ludzi bogatych, bezdzietnych i niezamężnych. Ten młody człowiek często nie umie być święty, lecz chce zdobyć świętość. By to osiągnąć odseparowuje się od grzechu i ludzi grzesznych. Zmienia środowisko, wybiera virtualną izolację, myli mu się wszystko. Myli miłość do ubóstwa i ascezy ze ślepym niszczeniem gorzkiej jak śmierć kobiecości. Wierzy, że Bóg stworzył te haniebne istoty, nie dawszy im żadnej cnoty. Lub myli żądzę z miłością. Mimo, że chce tylko tego, co dla niej dobre, łagodne i radosne, pragnie jej szczęścia, myśli o niej z troską. Chce wskazać jej drogę, jak wyjść z biedy, jak żyć godnie. To wciąż w siebie nie wierzy i w to, że tylko przez miłość do niej i jej do niego swoje życie uświęci.
czwartek, 8 lutego 2018
Wina wraca
Kiedy to się stało? Kiedy zaczęliśmy mieć szczęścia za mało. Zapewne wtedy, gdy sobie w oczy nie patrzyliśmy, kiedy wzrok od spraw ważnych oderwaliśmy. Kiedy w wirze codzienności o miłości, trosce o drugiego człowieka zapomnieliśmy. Ja ciągle jeszcze pamiętam, złość, gniew, przykre słowa. One jak drzazgi pod serce się wbiły i czasem kłują, uwierają. Są i nowe, które kolejne rany zadają. I choć ta kwestia dzisiaj nie ma znaczenia, to pozostały po niej ruiny, jako tragiczny dowód czyjejś winy.
wtorek, 6 lutego 2018
Dobrze
Czy jeszcze tam jesteś? Czy wciąż mnie wspierał w potrzebie będziesz? Czy masz już pomysł, na przygody następne, dziewicze, spokojne i piękne. Czy odnalazłeś już zgubioną cząstkę siebie, swoje serce? Czy wiesz, gdzie leży twój dom? Gdzie jest to upragnione szczęście? Czy zastanowiłeś się nad swoim wyborem raz jeszcze? Niepotrzebnie...Jest dobrze. Nie płacz więcej. Zostanę z Tobą dzisiaj. Dam ci siłę, chwyć mą rękę. Postawię Cię na nogi. Uczynię to dla Ciebie.
niedziela, 4 lutego 2018
Ona
Powinnam zniknąć, czas mija. To już trwa, nikt go nie zatrzyma. Czas, ten stary dziwak, zgorzkniały, wściekły, przebrzmiały on nas każdego dnia zabija. Kradnie nam chwile niepostrzeżenie, odbiera szanse, jedne ukradkiem inne jawnie. Zamienia nas na drobne, odmienia przez przypadki. Nie dotrzymuje słowa, rzuca na łopatki. Za to wciąż więcej wymaga, każdy nasz krok analizuje i plany przemyślane krzyżuje. I nic go nie pokona. Ani żalu uczucie, ani rozpacz ani smutek. Żadna wzniosła myśl, ani żaden on, ani żadna ona.
środa, 31 stycznia 2018
Wciąż wolna i nadal święta
To może się każdemu przydarzyć: życie, które nie jest szczytem marzeń. Gdy teraz patrzę, to znów widzę wyraźnie, te granice dla wielu ludzi nieprzekraczalne. Obyczaje, zaszłe, skostniałe, tworzące bohaterów z morderców i niewolników z ludzi niedowartościowanych. Hierarchie. I słońce i gwiazdy wysoko nad nami. I góry i potoki spływające kaskadami. I ptaki i ludzie. Moi rodzice, siostry i moi bracia. Płaczące nad losem swoich dzieci matki i ojcowie, szukający pracy. I my wszyscy tak bardzo słabi, czasem wolni, częściej posłuszni, politycznie poprawni, i ci ostatni...całe życie kajdanami spętani. I my wszyscy wolni i zależni tym samym powietrzem oddychamy. My wszyscy równi i inteligentni, rodzimi się i umieramy. Ale czasem jesteśmy tylko tłem jakichś wydarzeń. Czasem zdecydował o tym człowiek, niełaskawy los innym razem.
wtorek, 30 stycznia 2018
Ostracyzm
Dzisiaj śniłam piękny sen. Ten, o którym marzę, na jawie śnię, spojrzał na mnie i objął mnie. Na tę krótką chwilę, odniosłam wrażenie, że w końcu odnalazłam swoje miejsce. Lecz ziemia w posadach nie zadrżała...ogień wciąż parzy i wiatr wieje nadal. Ja brnę przez tę pustynię, podnoszę się, to znów upadam. I nagle patrzę na świat, a on swoim rytmem żyje, ludzie biegną do pracy, zmieniają dietę, wychodzą za mąż, rodzą dzieci, przechodzą przez pasy. A ja na społecznym marginesie tego świata stoję, bez nadziei, bez przyszłości. Samotnie. Powoli zaczynam rozumieć. Opuszczam głowę...
niedziela, 28 stycznia 2018
Pięknie
Każda chwila może być tą jedyną, najpiękniejszą. Może być wiecznością, jak słońce na niebie, rozgwieżdżona noc, wszechświat, to co ponad mną i co we mnie. Gdy otwieram oczy, to myślę ciągle o tym, że pragnę żyć szlachetnie, być dla Ciebie czasem, który się nie kończy, szansą, której jeszcze nie wykorzystałeś, czystą kartą, na której jeszcze ani jednego słowa nie zapisałeś. I dopóki będziesz mi mówił prawdę, dopóki będziesz mi się zwierzał, jak przyjacielowi przyjaciel...Dopóty będę marzyć by było znów jak dawniej. A mogło być tak...z wszystkiego najpiękniej.
sobota, 27 stycznia 2018
I co z tą wiecznością?
Niektórzy starożytni filozofowie wysnuli teorię, że istnieje coś, co się nieskończonością zwie...Ale inni mówili im, że jednak nie. Chciałabym teraz usiąść wygodnie i móc Ci powiedzieć, idź już sobie. Chcę oddać się myślom i móc na chwilę zapomnieć o Tobie. I pragnę abyś zniknął na zawsze, choć wiem, że jak wrócisz to będzie wszystko jak dawniej. Będę się miotać, leczyć zranienia. Powróci zazdrość, mylne wrażenia, odmienne poglądy i rozbieżne pragnienia. I im bardziej za sobą zostawić to pragnę, tym większe narasta przekonanie, że Cię kochać nie przestanę. Bo ja mogłabym błądzić w ciemności, gdybyś ty był tą ręką, która mnie wyprowadza na rozkwiecone łąki. Moglibyśmy mieć ten świat, który byłby tak bardzo nierealny, ale tylko nasz. Moglibyśmy być tymi pierwszymi, którzy granice snu i jawy przekroczyli, tak dalece, że aż by nam inni zazdrościli. Moglibyśmy być tylko przyjaciółmi, którzy potrzebują swoich dłoni. Ale wiem, że to nic nie zmieni, bo ja czuję do Ciebie coś jeszcze i, że nawet gdy odejdę, to nadal tylko Twoją będę.
czwartek, 25 stycznia 2018
W smutku, chorobie...
Nie płacz, uwierz we mnie. Podnieś głowię godnie, idź przed siebie. Kiedyś spotkamy się. Gdzieś tam w drodze, w biegu, pośród uciekającego życia, setek nieważnych spraw. Zatrzymasz mnie lub nie. Ale nie obiecuj więcej rzeczy, których nie jesteś pewien. Świat się nie zatrzyma, życie nie skończy się, wraz z Tobą czy bez Ciebie. Nie chcę Ciebie kochać, jeżeli będziesz odchodził i wracał niczym bumerang. Może ja się zmieniłam, a może ty już mnie nie pamiętasz. Nikt tego nie rozstrzyga, żaden sędzia, ani ława przysięgła. Bo nikt nie widzi tych niewidzialnych ran, tego brzemienia, który noszę na plecach. Ten czas, który nam karę wymierza codziennie różniąc nas, ciągle nam ucieka i nigdy się nie cofa. On do punktu wyjścia nie wraca, dwa razy się nie zdarza. I wiem, że to nie ty, tylko ja jestem szalona, chcąc po twoim odejściu skonać.
poniedziałek, 22 stycznia 2018
Sumienie i grzech
Od teraz za 6 tygodni będę zbierać moje plony. Co zrobiłam, jak siałam, czy dobre ziarno miałam, czy uczciwie na roli pracowałam? Czy plon będzie obfity, czy owoc dorodny? Czy mogę się nim szczycić jeżeli pracowałam niegodnie? I odwrotnie, czy wstydzić się jest mądrze, gdy otrzymałam mniej niż ofiarowałam? Tak jest i tym razem. Im bardziej próbuję go kochać, tym większą on czuje odrazę. Teraz znów go nie widzę. Biegnie drogą przez ciemny las. Zewsząd pustka. Nikogo wokół. Tylko on sam. A on wciąż biegnie, zbyt szybko, zbyt wściekle. Ucieka, choć nikt go nie goni. Jeszcze chwila i zniknie po tamtej stronie. Tak wygląda godności koniec.
piątek, 19 stycznia 2018
Gdziekolwiek jestem, tam będziesz i ty
Nie ukrywaj się. Zostań ze mną. Zostań moim przyjacielem. Będziemy zwiedzać świat, słuchać Bacha. Poczytam Ci poezję. Będziemy tracić czas na snuciu marzeń, a następnego dnia szukać wczorajszych wrażeń. Będziemy cierpieć na syndromy, będziemy kochać swoje piękne umysły, trudne charaktery i odmienne światopoglądy. Kiedy przestaniemy tylko swoje odbicie w drugiego oczach kochać. Kiedy dostrzeżemy sens w czynach, nie tylko w słowach. Lub, kiedy mówić zaczniemy to, co myślimy i myśli naprawdę będą dokładnie tym o czym powiemy. A kiedyś, kiedy już wszystko zrozumiemy. Kiedy z siebie dla drugiej osoby zrezygnujemy. I kiedy w swym sercu prawdziwą miłość odczujemy. To kiedy odejdziesz, wciąż razem będziemy. I ilekroć w przeszłość spojrzę, wtedy ty powrócisz do mnie. A ja przypomnę sobie, że ty nie odszedłeś: I gdziekolwiek ja jestem, ty będziesz zawsze obok mnie.
wtorek, 16 stycznia 2018
Szczerość
Bądźmy ze sobą szczerzy. Ile jest takich osób, które w trwałość małżeństwa wierzy. Bądźmy ze sobą szczerzy. Piszesz ciągle do mnie, ale wcale mi nie wierzysz. Bądźmy ze sobą szczerzy, niby jesteś obok mnie, ale myślisz o innych. Bądźmy ze sobą szczerzy, jesteś podejrzliwy. Bądźmy ze sobą szczerzy, wciąż chciałabym być twoją dziewczyną, ale ty i tak wybierasz sąsiadkę. Bądźmy ze sobą szczerzy, żadnej z nas nigdy nie pokochasz, bo kochasz tylko matkę. Bądźmy ze sobą szczerzy, piszą do mnie twoi koledzy. Bądźmy ze sobą szczerzy, nie pytają o drogę, czy coś chcą mi zrobić? Bądźmy ze sobą szczerzy, na podejrzeniach i donosach faszyzm zbudowali. Bądźmy ze sobą szczerzy, przygotowujesz się do randki, jak żołnierz do walki. Bądźmy ze sobą szczerzy. Jesteś wściekły. Teraz możesz mnie uderzyć.
niedziela, 14 stycznia 2018
Jeszcze poczekajmy
Jeszcze poczekajmy. Jeszcze się z tym nie śpieszmy. Naturze posłuch dajmy, życiem się nacieszmy. Jeszcze cud się może zdarzyć, ludziom, nie lwom, nie tygrysom, nie baranom, ani orłom. Odkładam więc tę sprawę, a co będzie dalej, to czas pokaże. I zanim mi coś rozkażesz, daj mi szansę znów uwierzyć w sens bycia razem.
sobota, 13 stycznia 2018
Cała prawda
Milczę. W ciszy więcej słyszę. Co dobre, co ludzkie, co sprawiedliwe i uczciwe. W ciszy znajduję spokój. Ukojenie w prostocie. Radość w wierności, szczęście w odwadze, mądrość w cnocie. W ludziach szukam zrozumienia, w bohaterach pocieszenia. Szukam warunków godziwego życia. Szukam równości i wolności poszanowania. Nie uciekam od bólu, on wciąż jest, ale mnie nie zmienia. Znajduję miejsce, którego potrzebuję. Znajduję człowieka, który mnie szykanuje. Znajduję prawdę, że świadomie żyję i z szacunku dla mojej rozumności i samodzielności oraz o własną egzystencję troski nie zrezygnuję.
piątek, 12 stycznia 2018
Upiór
Nie powiem nic więcej. Zamilkłam. Zgubiłam klucz do serca. Zniknęłam. Umarłam. Nie naprawdę, nie realnie. W sercu ból, w głowie pustka. Może widziałam tylko ducha. Ciało leży, zimne na dnie i się już nie porusza. Jeszcze czasem wskoczy w niego jakaś niepogodzona ze śmiercią dusza. I krzyczy i walczy. Jeszcze kilka wściekłych słów i trup z sił opadnie. Biją dzwony. Komuś być obok pozostanie. Jednostronny romans: Pan karze, sługa słucha.
Jeszcze kobieta
Potrzebuję ciszy, chwili spokoju, by usłyszeć własne myśli. Nie mogę pojąć tego chaosu, wyścigu szczurów, ludzkiej pychy. Dążenie do ideału sprawia, że się gniewasz, obrażasz, krzyczysz. Masz prawo, by zrobić to czego chcesz. Masz władzę, by osiągnąć każdy cel. Więc ją bierz. Masz godność, szacunek dla samego siebie. Czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, głupcem, czy mędrcem. Możesz być stary lub młody, bogaty lub biedny, wierzący lub niewierzący, zdrowy lub chory, możesz być ministrem albo więźniem. Ale są ludzie znający dobre obyczaje, dlatego nie bój się wypłynąć na głębię. I wiem, jak to jest, gdy Cię poniżają, torturują, gdy nieludzko traktują, kiedy tracisz swą godność... kobiecą, kiedy ktoś odbiera Ci człowieczeństwo. Wiem, jak to jest być złamanym...ale znam i takich, którzy mimo trudnych warunków do końca poczucie własnej godności zachowali. Mimo, że inni, instytucje, dalecy, bliscy ludzie, dobrych obyczajów nie znali i tę godność wykorzystywali. Bo godność należna jest każdej ludzkiej istocie. Bo nasza wartość tkwi w naszych ludzkich możliwościach, nawet jeżeli im nie sprostamy. A celem nie może być miłość, jeśli człowiek jest tylko i jedynie środkiem.
środa, 10 stycznia 2018
Miłość Cię odnajdzie
Czym jest niebo błękitne, gwiazdy migoczące? Czym jest zima mroźna, lato gorące? Czym jest ojciec i matka. Kim są moje siostry i bracia. Kim jestem ja sama. Co znaczę dla siebie i czy coś dla świata? Czym jest dom dla bezdomnych. Pokój, dla walczących? Czym jest chleb dla głodnych. Czym jest moneta dla ubogich? Czym jest w cierpieniu ulga dla chronicznie chorych. Czym bliskich obecność dla samotnych, oddech dla biegnących, czym książka dla wiedzy głodnych? Czym jest postój dla wędrujących, czym drogowskaz dla błądzących? Czym jest ojczyzna dla wygnanych, czym miłosierdzie dla osób na śmierć skazanych. Czym góra , rzeka, słońce dla ludzi mądrych, głupich, złych i dobrych. Czym byłby spacer dla kalek. Czym mężowie dla samotnych matek. Czym byłaby dla bezrobotnych praca, dla więźniów we własną wartość wiara. A co jeżeli teraz...ty odegrasz rolę bohatera? Bo tylko ty to zrobić możesz, bo wierzę w Ciebie i w to, że znasz różnicę między tym co złe, a właściwe, niesprawiedliwe, a sprawiedliwe, co inne...i co dobre. I kiedy powiesz: "Ja jestem twojego cierpienia końcem". To ja jestem humanitaryzmu głosem. Jestem rękoma niosącymi nadzieję na lepszy los. To wtedy, wierzę, że otworzysz oczy i znajdziesz do własnego serca drogę. Bo jeśli tu i teraz, będąc każdym z nas z osobna i nami wszystkimi na raz, dotrzesz do choćby jednego przegranego człowieka. Wtedy będziesz wygrany. Bo kiedy sam pokochasz. Wtedy nigdy nie przestaniesz być kochany...
poniedziałek, 8 stycznia 2018
Jaskinia platona
I co teraz? Nadszedł wieczór. Zakończył się pewien życia etap. Teraz trwa już nowy. Smutny, gorzki, ale zwarty i gotowy. A wszystko się dlatego stało, bo byłam tam, gdzie innym pójść się nie chciało. Wyszłam z domu, poza granice kraju, miasta, firmowego pokoju. Bo byłam ciekawa, tego zza krat świata. I czy to, za co walczę, o co proszę, jest zachodu warte. Czy jest tylko pustym, bezdźwięcznym słowem. Pomyślałam, że to zrobię, opuszczę platońską jaskinię i udam się tam, gdzie pali się ogień. A potem przejdę obok ogniska i wyjdę na światło dzienne. Zobaczę słońce, drzewa, kwiaty wiosenne. Rozkwiecone łąki, rozśpiewane ptaki, inne życie, radosne, wolne i jakże piękne, choć tak spokojne. A potem, gdy już się nasycę, nacieszę, powrócę na domowe pielesze. I tak też się stało. Lecz ludziom z jaskini się to nie spodobało. Ograbili, odarli z szat, związali i wyrzucili poza nawias. Bo tego mi pozazdrościli, że ujrzałam inny, piękny, wdzięczny i jakże odmienny od tego jaskiniowego świata świat.
niedziela, 7 stycznia 2018
Narodu duch zatruty, to dopiero bólów ból.
Czas stanął w miejscu i się nie porusza, bo czekam na swoje odejście z miejsca kaźni, cierpień, katuszy. Śpię. Potem otwieram oczy i czuwam. Czekam. Na krytyczne głosy, rozkazy i donosy. Wytrzymam jeszcze nadchodzące tygodnie. Potem ucieknę. Wpław przez Arktyczny ocean, lub pieszo po lodzie. Gdziekolwiek. Tam, gdzie wiatr mnie zaniesie. Wędrować będę przez Andy, Alpy, Tatry czy Dolomity, aż zedrą się buty, aż na bosych stopach powstaną rany. Zamknę rozdział. Wyrwę kartkę. Zniszczę diamenty krwawe. Dopóki nienawiść zatrutego ducha trawi, dopóty ten naród będzie potęgą, zakałą, panem nad panami. To dopiero ból, bólów, być ponad milionami.
piątek, 5 stycznia 2018
Wołanie o pomoc
Pieszczota dla kochanki jest darem cierpienia. Ono ma początek w pragnieniu miłości, koniec przy fontannie zapomnienia. Dotyk kochanka łaskawości wybranki wymaga, która swą niemoc widzenia ponad miłość przedkłada. I kiedy tak stoją nadzy przed sobą, chcąc sobie pomóc, lecz tego nie mogąc. Wtedy, kiedy już sobie uświadomią, że życie bez siebie będzie niewiadomą. Wtedy dopiero zostają, nie odchodząc...
środa, 3 stycznia 2018
Rozdział 1
Miłość. Ona gdy raz się zrodzi, to już nie umiera, nie odchodzi. Zakrywa twarz, zamyka oczy. Nie jest rozpustna, nie żąda rozkoszy. Gdybyś nawet się stoczył i zerwał z nią kontakt, ona by trwała, lecz ty byłbyś o nią uboższy. I gdybyś następnych szukał, to szukałbyś nieskończenie. I gdybyś był sam jeden, to i tak bez niej. I gdybyś nawet miał ogromną wiedzę, znał wszystkie nazwy i wszelkie formy, to oddałbyś się zaledwie we władanie innych mocy. Mniej cierpliwych, mniej sprawiedliwych, powściągliwych, nie tak mądrych. Za to zapewne bardziej rozpustnych, niewiernych, zazdrosnych, zarozumiałych, aroganckich, gniewnych, pysznych, tandetnych, ale przecież dzisiaj tak modnych...
wtorek, 2 stycznia 2018
Mimo to
Średnio się czuję, coraz gorzej słyszę. Już wyszedłeś, lecz jeszcze drży mi warga, dłonie. W powietrzu twój głos dźwięczy, firanka się jeszcze kołysze. A ja stoję po środku pokoju z wyciągniętą w twym kierunku błagalnie ręką, z grymasem na twarzy i nie wiem, o czym myślę. Za chwilę za sprawą twych słów i ja zniknę. Lub tu utkwię w zastygłym ciele, samotna, bez domu. Wyrzekłeś jednak słowo. Dobiegło zza okna pokoju, gdy szedłeś już do swoich zajęć, do domu. Mimo to, przeczuwam między nami ciszę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...