wtorek, 26 stycznia 2016
Nirwana
Czas się nie zatrzymał, tylko dalej pobiegł. On nigdy nie należał do nas, nie ufam swej biologii. Nie znajduję słów dobrych, nie potrzebuję mówić o sobie. Zwyczajny dzień, noc i śmierci powiew. Zamykam oczy. Teraz dotykam rozkoszy.
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Gdzie
Jeśli teraz powiem coś o sobie, zabrzmi to śmiesznie, przerwę w twej głowie grającą melodię. Jeśli na chwilę zamknę swe oczy, poleją się łzy, krokodyl swą paszczę w rzece zamoczy. Jeśli na moment przerwę bieg po szosie, dopadnie mnie smutek, żal po straconym czasie. Jeśli ci prawdę tę powiem i tak mnie nie zatrzymasz, i tak w dal pójdę. Gdzie? Nigdy się nie dowiesz...
piątek, 8 stycznia 2016
Reanimacja
Gdybym umiała cofnąć czas, do momentu, gdy...Gdybym umiała poruszyć właściwe struny...Gdybym zeszła na ten poziom podświadomości...Lecz to się już zaczęło. Moje myśli ze łzami popłynęły. Ty jesteś na poziomie 100, ja może zero. Zewsząd docierają impulsy, które krzyczą, że to nie tu, jeszcze nie teraz. Jeździec znikąd w mój umysł się wdziera. Źle znaki odczytuję. Choć wiedziałam, że ktoś mnie obserwuje, ktoś, gdzieś tam na mnie czeka. I zawiodłam kogoś. Zawiodłam Ciebie Boże i zawiodłam człowieka. Pomyliłam drogi. Zamykam oczy. Mówiły, że pasuje to światło, że lubię kolor brązowy. Kłamały nie raz. Bez oczu i uszu weszłam na drogę przez mękę. Błąkam się jak ślepiec i głupiec teraz. Potykam się o korzenie. Przewracam na ziemię. Lecz ktoś wyciąga rękę. Pomaga odzyskać oddech. Otrzepuje z kurzu buty, sukienkę. Otwieram powoli oczy. On smutno się uśmiecha. Nie pamiętam już, co straciłam, lecz, że odzyskałam przyjaciela.
czwartek, 7 stycznia 2016
Ptasiek
Miłość może się zdarzyć tylko raz. Jak cięta róża w wazonie kwitnąć dzień, dwa. Lecz, gdy się staje, noc się kończy. Ziemia wokół słońca swym torem nieustannie się toczy. Miłość może się drugi raz zdarzyć. Zimowa noc w mieście światełkami żarzy. Malowany chłopczyk, wieku różnica. Dziecinne usta, dziecko w drodze. Dziewczęcy urok i te brązowe oczy. I mieszają się fakty, uczucia, plany, dłonie, usta, języki. Wewnętrzne z zewnętrznymi głosy. Tak rozpoczynają się ptasie gody.
środa, 6 stycznia 2016
Jak uratować życie
Nie ma. Jest pustka. Bezmyślna, bezduszna. Nie ma niczego. Jest nicość. Odległość. Pozornie bezpieczna. Bo z dala od związku trudnego. Nie ma już tego. Jest dystans do mężczyzny nigdy do mnie nie należącego. I przeszła. Mała chmura, gradowa burza. Piorunem uderzyła w dzwon. I pękło mu serce, pod ciężarem nieszczęść. A ja...Nie, nie krzyczałam, nie błagałam. W otchłań piekieł wcale nie spadałam. Tylko cicho drzwi za sobą zamknęłam. I powoli po nich się osunęłam. Odeszłam. W powodzi łez utonęłam, by ratować cudze dziecko, cudzą przyszłość. Nie pytaj więc, czy wiem, co oznacza miłość?
wtorek, 5 stycznia 2016
Co jest po...
Pomyślane myśli, proste słowa. Jestem piękna, zwarta i gotowa. I wiara, że się uda zacząć wszystko od nowa. I smutek, że ktoś już wie jak dalej nie postępować, by nie ranić, by przytulać, kochać. I sumienie, które nigdy nie pozwala złamać wypowiedzianego słowa. Rozumnie, logicznie, zobojętnieć na czynności fizjologiczne, a potem całe życie matematyki kwantowej próbować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...