piątek, 30 czerwca 2017

Gdzieś tam, w oddali, stoi mężczyzna pośród tłumu ludzi, a jednak sam jeden w rozświetlonej  blaskiem świec sali. Czas staje w miejscu, gdy z oczekiwań, marzeń, planów, dążeń powstaje obraz, a w jego centrum znajduje się ukochany człowiek. Ten, Mesjasz, ten Chrystus, zaginął, a odnalazł się. Czekałam długo, a on stary i pomarszczony, mozolnie szedł do przodu, powoli, życiem zmęczony. I doszedł, z choć w miejscu dawnej dziewczyny, z marzeń, zobaczył kobietę upadłą, nie Maryję, Matkę, a prostytutkę, Magdalenę Marię. I tak oto, zupełnie przypadkiem związał się uczciwy człowiek z mataczem.

niedziela, 4 czerwca 2017

Martwica

Jestem na granicy. Dziś mogłabym z bólu krzyczeć. Żal i smutek, wstręt i tęsknota, śmierć i życie. Wybieram raz jedno raz drugie...trzecie...Strzelam...Przestrzeliłam życie. Nie przechodzę obok, zatrzymuję się, by spotkać sama ze sobą. Teraz siebie dostrzegam. Tak myślałam, że stałam się żałosną osobą. Niechcianą, niekochaną, nie wybraną, a...w ziemię wdeptaną. Ranną. Zranioną głębiej niż myślicie. Nie przetoczę samej sobie życia.

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...