sobota, 29 marca 2014
Lecz szatan znów zdawał się triumfować...
Szczerość...jest możliwa i nie tylko u
Amerykanów, choć oni to robią z właściwym dla nich wdziękiem, klasą.
Nikt nie mówił, że będzie lekko, lecz by być tam, gdzie chcesz być,
musisz jej być wierną. A kto wie, może będzie to najdłuższy związek w
twoim życiu. Będzie, czas w to uwierzyć! Dlatego pytam, dlaczego Bóg zezwala na cierpienie dzieci, nędzę, zło? Czy dlatego, że nie jest miłosierny? A może nie jest wszechmocny? To szatan działa, gdy dzieje się komuś krzywda. Chciwość, pożądanie i próżność. We wszystkich trzech przypadkach grzeszę. "Pieniądze - oto rodzaju ludzkiego dobro największe, któremu dorównać nie zdoła ni matki czar miły, ni dzieci powab przymilny, ni ojca szacowne i święte zasługi. Jeśli coś już tak przyjemne błyski w oczach samej Wenus wznieca, to słusznie pieniądze wzbudzają miłość ku sobie wśród niebian, a także wśród ludzi śmiertelnych."Słowa z tragedii Eurypidesa. Ja sama zawarłam pakt z diabłem, by zgodnie ze słowami Bellerofontesa, zdobyć mężczyznę, którego pragnęłam. I udało się, ale pieniądze mogą służyć tylko bogaczom od urodzenia. Ja wówczas, gdy straciłam stały dopływ gotówki, odwrócił się też i mężczyzna. Pożądanie - mężczyzny pożądam i włamuję się do jego umysłu czytując jego blogi o tematyce erotycznej. On tylko się masturbuje, przy pomocy swoich opowiadań, bądź prowadzi rzeczywiście bardzo bogate życie seksualne. Jest jak Johnny Deep w "Rozpustniku" - libertyn, którego szybko zniszczyły choroby weneryczne. Boję się o niego, lecz nic nie mogę zrobić. Uprawia seks, zabezpieczając się, lecz to bez różnicy i tak przyczynia się do cierpienia dzieci na świecie. Bo co ze spermą człowieka, który masturbuje się, bądż uprawia seks z zabezpieczeniem, kiedy plemnik nie szuka jajeczka. Czy takiego aktu nie można nazwać porzuceniem? Martwię się, bo ciągle staram się podchodzić do tego sceptycznie, sama byłam w ciąży i usunęłam, idąc za radami przyjaciół. Nie znalazł się nikt na tyle silny, by mnie od tego odwieść. Dlatego, postanowiłam, że mu pomogę, nie będę mu radzić. Wczoraj widziałam go, diabła, śmiał się do mnie lubieżnie w hipermarkecie i miał postać Tego mężczyzny, o którym piszę. Przestraszyłam się, staram się cały czas nie dopuszczać do siebie, że to był on, bo nikomu to nie pomoże. Szatan nie jest próżny, dlatego przybrał Jego postać, chcąc pozostać w ukryciu. Rzeczywiście, gdy wróciłam do domu, na Jego blogu był kolejny wpis, o kolejnym podboju. Starałam się nie rozpaczać, lecz popłynęły łzy, rozgoryczenie zalewa moje serce coraz bardziej...A szatan triumfuje.
piątek, 28 marca 2014
Nie macie, bo nie prosicie.
Czy chcę być tu, gdzie jestem teraz, czy za 1-2 msc. chcę być innym człowiekiem? Spokojnym, wyciszonym, pełnym życzliwości i miłości. Tak, chcę być inna, chcę sprostać zadaniom, które stoją przede mną, nie zamierzam się wycofywać. Chcę mówić: wiem, co dobre i pochwalam, ale wybieram, co gorsze. Modlę się dla nas o samokontrolę. Wiesz czym grzeszymy najczęściej? Ustami, one są najtrudniejsze do samokontrolowania, zarówno pod względem tego, co do nich wchodzi, jak i wychodzi. Oczywiście, myślę, dbam przecież o swoje ciało, regularnie ćwiczę, zdrowo się odżywiam, utrzymuję porządek w domu, powołuję do istnienia to, co nie istniało. Lecz czy rzeczywiście nad wszystkim panuję? Powtarzam codziennie: Boże, pomóż mi się kontrolować! Potrafię się samokontrolować! Jeśli nie umiesz wstawać o świcie, bo lubisz dłużej pospać, to prawdopodobnie cały dzień będzie do niczego.
Nikt nie powinien odnosić zwycięstwa, jeśli nie wie, że Bóg widzi wszystko, a nie ze względu na to, by na innych zrobić wrażenie. Tak, Bóg widzi co robimy. Gdy kogoś kochasz, to robisz wszystko to, czego ten ktoś chce, nawet jeśli się to nie zgadza z twoim systemem wartości. Nawet jeżeli ty tego nie chcesz, to zrobisz to dla kogoś (tak jak ja piszę bloga, dla Ciebie). Nazywamy tę cechę cierpliwością. Podam Ci prosty przykład na jej brak. Kiedy widzę przed sobą ciastka, to czy muszę zjeść ich kilkadziesiąt? Otoczyliśmy się ścianami, szczególnie widoczne to jest w internecie, chowamy się za nim, by ukryć nasze słabości. Zamykamy za sobą drzwi, nie ze strachu, przed złodziejem, lub nieżyczliwymi ludźmi, którzy nas chcą pognębić, lecz po to by łatwiej grzeszyć, w spokoju. Zastanów się, jak się zachowywałeś przed kilkoma dniami, o czym, lub z kim pisałeś? A jak byś się zachował, gdybyś mnie zobaczył wtedy? Założę się, że opanowałbyś się w 30 sek. Czyli potrafisz się zachować przed tymi, na których chcesz zrobić dobre wrażenie. To były ćwiczenia duchowe.
Nikt nie powinien odnosić zwycięstwa, jeśli nie wie, że Bóg widzi wszystko, a nie ze względu na to, by na innych zrobić wrażenie. Tak, Bóg widzi co robimy. Gdy kogoś kochasz, to robisz wszystko to, czego ten ktoś chce, nawet jeśli się to nie zgadza z twoim systemem wartości. Nawet jeżeli ty tego nie chcesz, to zrobisz to dla kogoś (tak jak ja piszę bloga, dla Ciebie). Nazywamy tę cechę cierpliwością. Podam Ci prosty przykład na jej brak. Kiedy widzę przed sobą ciastka, to czy muszę zjeść ich kilkadziesiąt? Otoczyliśmy się ścianami, szczególnie widoczne to jest w internecie, chowamy się za nim, by ukryć nasze słabości. Zamykamy za sobą drzwi, nie ze strachu, przed złodziejem, lub nieżyczliwymi ludźmi, którzy nas chcą pognębić, lecz po to by łatwiej grzeszyć, w spokoju. Zastanów się, jak się zachowywałeś przed kilkoma dniami, o czym, lub z kim pisałeś? A jak byś się zachował, gdybyś mnie zobaczył wtedy? Założę się, że opanowałbyś się w 30 sek. Czyli potrafisz się zachować przed tymi, na których chcesz zrobić dobre wrażenie. To były ćwiczenia duchowe.
czwartek, 27 marca 2014
Broni Cię, Ten, który jest tutaj urodzony.
Podoba mi się sposób, w jaki patrzysz na mnie. Oooo tak właśnie jak w tej chwili, jest pięknie, nie przestawaj, proooszę. Dziś już nie martwię się ani perspektywą powrotu na obczyznę, bo wiem, że pomoc się znajdzie. Dziś nie jest wczoraj, czas nie jest niczyją własnością, dlatego spędzam go z Tobą. Co jeszcze wczoraj zdawało się być beznadziejne i przegrane, teraz jest jakieś odmienione. Zastanawiam się dlaczego tak jest, jak jest, złoszczę się i buntuję, a przyszłość i tak pozostanie dla nas zakryta. Nie dowiemy się z żadnych książek, ani od wróżki, co czeka mnie, co czeka Ciebie. Kluczem jest spokój, cierpliwość...czekanie. To serce pękło, próbujesz skleić je przy pomocy miodu i mleczka pszczelego - stara egipska receptura. Lecz spójrz tam, jest nas więcej, zobacz całe tłumy czekają aż zajmiesz się ich krwawiącymi sercami. Chcesz zająć się nami wszystkimi, wiem, widzę, że jesteś gotów zapłacić za nas ofiarę. Tutaj, w virtualnym świecie, w pełnej izolacji, odseparowaniu od grzechu, możesz czynić cuda swoimi smukłymi palcami, wystukując nimi słowa otuchy dla świata zranionych kobiet. Jesteś w stanie zmienić kobietę poprzez swoją świętość, samo spotkanie z Tobą może zdziałać cuda i Twoja świętość przejdzie na innych. Musisz tylko ponieść jedną ofiarę - odseparować się od grzechu, odseparować się ode mnie...
Boże, wybacz mi bluźnierstwo, ale ja nie zakochałam się w Jezusie, tylko w normalnym chłopaku stąd, z polskiej ziemi, w chłopaku z gór. Nie możesz bić się z każdym, kto wyrządził mi krzywdę. Przytul mnie normalnie, jak najdroższy przyjaciel, jak facet o gorącym sercu, które jest jak dzwon i nie odpływaj na zbyt wielką głębię świętości, bo obawiam się, że ja nie jestem aż tak dobrym pływakiem. Po prostu bądź ze mną.
Boże, wybacz mi bluźnierstwo, ale ja nie zakochałam się w Jezusie, tylko w normalnym chłopaku stąd, z polskiej ziemi, w chłopaku z gór. Nie możesz bić się z każdym, kto wyrządził mi krzywdę. Przytul mnie normalnie, jak najdroższy przyjaciel, jak facet o gorącym sercu, które jest jak dzwon i nie odpływaj na zbyt wielką głębię świętości, bo obawiam się, że ja nie jestem aż tak dobrym pływakiem. Po prostu bądź ze mną.
środa, 26 marca 2014
Dzisiaj nie możesz mi pomóc.
Skoro świt zerwałam się z łóżka prawą nogą. Zdążając na autobus, znalazłam czterolistną koniczynę, siedziała na niej biedronka i...żuczek też tam był. Oczywiście siedząc w autobusie zauważyłam pełzającego po mojej nodze skarabeusza. Schyliłam się, żeby go złapać, schowałam do pudełka po zapałkach razem z biedronką i żukiem. Podnoszę głowę, a ja jadę w autobusie pełnym kominiarzy, wyglądam przez okno, a tu przejechało chyba z tuzin śmieciarek. W połowie drogi do przychodni autobus stanął w korku, gdyż z ZOO w Lasku Wolskim uciekły wszystkie słonie i krocząc z podniesionymi w górę trąbami tarasowały drogę publiczną. STOOOOP! Zatrzymaj się na chwilę, gdzie tak pędzisz moja droga wyobraźnio! Czy tego Ci tak naprawdę potrzeba do szczęścia, tych rytualnych oznak boskości?
Chcesz dostać swoją zasłużoną dawkę "SZCZĘŚCIA", drogi czytelniku, a czy chcą ja, czytając Ciebie? To może wolisz zmyśloną opowieść o wczorajszym seksie, który się przeciągnął do śniadania, a teraz właśnie odczytuję SMS-a, z którego dowiaduję się, jaką boginią w łóżku jestem i że, occh taaaaak: WYCHODZĘ ZA MĄŻ! To jeszcze na dodatek zdążę mieć dziecko, albo nie, nie jedno-dwójkę, albo troje! Ja wolę Ciebie takiego.
Tak, tak, wszystko dla Ciebie, byleby znaleźć jakichś przyjaciół, chociaż tutaj w virtualnej rzeczywistości, byleby móc siebie nazwać "społeczną" jednostką. Przecież nie może być prawdą, że jestem sama i to na własne życzenie.To nieprawda, jest ktoś kto mnie codziennie przytula, daje całusa, kiedy wraca z pracy, a ja czekam na niego z obiadem.
Praca nie daje mi satysfakcji, chcę zapomnieć o totalnym chaosie i bezradności. Ona stała się tylko środkiem do zdobycia pieniędzy, dużych pieniędzy, chyba już nie potrafię się bez nich obejść. Czytając Ciebie nie muszę czekać, wszystko się po prostu dzieje.
I wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze, że czuję się opętana przez demony, stąd te przerażające myśli po przebudzeniu, to wołanie z głębi mnie, żebym włączyła komputer, sprawdziła czy jest nowa notka, może chociaż komentarz.
Sex w internecie. Piszesz o nim bez przerwy, ja uprawiam go z Tobą z każdym razem...Nie potrafię o nim przestać myśleć, gdybym tylko nie poznała tych 16 facetów w 2005-2006 roku. Pamiętasz jak jednego roku, będąc prawie na dnie, poszłam do łóżka z tymi wszystkimi facetami? Wtedy poznałam też Ciebie. To wszystko nie może być prawdą. Przecież, ja poza tym wydarzeniem nigdy nikogo nie miałam. Przecież my jesteśmy nadal razem, wybaczyłeś mi wtedy. To nie prawda, że nie...musisz mi pomóc...
Chcesz dostać swoją zasłużoną dawkę "SZCZĘŚCIA", drogi czytelniku, a czy chcą ja, czytając Ciebie? To może wolisz zmyśloną opowieść o wczorajszym seksie, który się przeciągnął do śniadania, a teraz właśnie odczytuję SMS-a, z którego dowiaduję się, jaką boginią w łóżku jestem i że, occh taaaaak: WYCHODZĘ ZA MĄŻ! To jeszcze na dodatek zdążę mieć dziecko, albo nie, nie jedno-dwójkę, albo troje! Ja wolę Ciebie takiego.
Tak, tak, wszystko dla Ciebie, byleby znaleźć jakichś przyjaciół, chociaż tutaj w virtualnej rzeczywistości, byleby móc siebie nazwać "społeczną" jednostką. Przecież nie może być prawdą, że jestem sama i to na własne życzenie.To nieprawda, jest ktoś kto mnie codziennie przytula, daje całusa, kiedy wraca z pracy, a ja czekam na niego z obiadem.
Praca nie daje mi satysfakcji, chcę zapomnieć o totalnym chaosie i bezradności. Ona stała się tylko środkiem do zdobycia pieniędzy, dużych pieniędzy, chyba już nie potrafię się bez nich obejść. Czytając Ciebie nie muszę czekać, wszystko się po prostu dzieje.
I wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze, że czuję się opętana przez demony, stąd te przerażające myśli po przebudzeniu, to wołanie z głębi mnie, żebym włączyła komputer, sprawdziła czy jest nowa notka, może chociaż komentarz.
Sex w internecie. Piszesz o nim bez przerwy, ja uprawiam go z Tobą z każdym razem...Nie potrafię o nim przestać myśleć, gdybym tylko nie poznała tych 16 facetów w 2005-2006 roku. Pamiętasz jak jednego roku, będąc prawie na dnie, poszłam do łóżka z tymi wszystkimi facetami? Wtedy poznałam też Ciebie. To wszystko nie może być prawdą. Przecież, ja poza tym wydarzeniem nigdy nikogo nie miałam. Przecież my jesteśmy nadal razem, wybaczyłeś mi wtedy. To nie prawda, że nie...musisz mi pomóc...
wtorek, 25 marca 2014
Znikąd
Myśli. Obudziły mnie moje własne myśli. Trudno ich nie poznać, zawsze układają się w zdania złożone współrzędnie lub proste. Kiedyś zakładały złotą sukienkę i biżuterię, robiły makijaż, dziś częściej noszą dres, od czasu do czasu farbują jeszcze włosy...Nie wplatają żadnych nietypowych słów, nie zaskakują już, stały się nudne i czasem żenujące. Zawsze takie same. Nie są kosztowne, nie wożą się drogimi samochodami, nie kupują mebelków, nie urządzają się na stałe, są tu, dopóki czują się potrzebne, są ze względu na mnie. Znają swoje miejsce w szeregu, zawsze znały. Z czasem stały się coraz bardziej zdyscyplinowane, śpią w ubraniu, żeby być gotowymi, kiedy przyjdzie odpowiedni moment, na razie jednak czekają. Kiedyś dano im broń, nikt nie nauczył się z nią obchodzić, miały jej użyć w obronie koniecznej. Wtedy nie umiały, zostały postrzelone. Dziury po kulach przypominają im, że niczego nie należy odkładać na później. Zabrało im wiele czasu, samodzielne nauczenie się posługiwania się śmiertelnym orężem, wiedzą, że kiedyś będą musiały użyć jej ponownie. Jeszcze nie wiedzą kiedy, ale to przyjdzie. Nie chcą przelewu krwi i nie wybrały same tej drogi, zostały na nią wepchnięte. Towarzyszy im strach, że zostaną zdradzone, jak poprzednio, więc czekają w ukryciu. Obserwują i z nikim nie nawiązują kontaktu. Zresztą kogo obchodzą księżniczki na wojnie. Nikogo nie interesuje, jak się tu znalazły. Ale one wiedzą, przyszły znikąd.
poniedziałek, 24 marca 2014
Cisza, której nie usłyszysz.
Przebywam w ciszy, mroku, którego nie rozjaśnia ani jeden promyk światła słonecznego. Jestem tu zamknięta na zawsze, nikt już nigdy w nią nie wejdzie. Ona nie jest przyjazna, kaleczy, rani, jest kawałkami potłuczonego szkła, rozrzuconego wokół mojego ciała, spoczywającego w celi, którą spowija ciemność. Każdy wykonany po omacku gest, kończy się kolejną raną. Mam ich już kilkaset: wiele jest zagojonych, już nie bolą, ale są też świeże, pokryte zakrzepłą krwią. Te pierwsze będę dręczyć moją duszę na wieki, drugich staram się po prostu nie rozdrapywać, wtedy goją się szybciej.
Od piątku przybyło kilka nowych. Znowu walczyłam z moją ciszą, lecz nie dostrzegłam poprzez mrok wymierzonego prosto w moje serce szklanego kolca. Kiedy przebijał skórę na piersi nie czułam nic, jakieś przemożne uczucie nie pozwalało mi przestać przeć na przód. Idealnie ostry kolec był wymierzone tak, by zadać dotkliwy ból, lecz nie zabić. Dlaczego nie mogłam umrzeć od niego?
Dlatego leżę teraz tutaj, nie mogąc żyć, ani umrzeć. Słyszę kapanie łez na posadzkę...ciszy nie słyszę...
Od piątku przybyło kilka nowych. Znowu walczyłam z moją ciszą, lecz nie dostrzegłam poprzez mrok wymierzonego prosto w moje serce szklanego kolca. Kiedy przebijał skórę na piersi nie czułam nic, jakieś przemożne uczucie nie pozwalało mi przestać przeć na przód. Idealnie ostry kolec był wymierzone tak, by zadać dotkliwy ból, lecz nie zabić. Dlaczego nie mogłam umrzeć od niego?
Dlatego leżę teraz tutaj, nie mogąc żyć, ani umrzeć. Słyszę kapanie łez na posadzkę...ciszy nie słyszę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...