sobota, 26 listopada 2016

Ja żyję i czuję

Miałabym Ci coś do powiedzenia: czas nic nie zmienia. Myślisz, że nic nie czuję, że o tobie nie myślę, że nie walczę z bólem? Zmieniła się data, pora roku i wrażenia. Mam więcej pieniędzy, ty z kobietami doświadczenia. Lecz coś pozostało, wyraźne wspomnienia. Chłopca innego, wciąż niezgłębionego. Odszedł za wcześnie, choć oglądał się za siebie. Widział mnie płaczącą, w długą podróż odjeżdżającą. Kręta to była droga, uwiodła mnie, oddaliła od Boga. Myślisz, że dla mnie to była przygoda? Jak trudno Cię wydostać z tanecznego korowodu. Trzymasz się jakiejś ręki, podskakujesz w rytm piosenki. Niedługo będzie twój ślub, potem chrzciny, przyjęcia u jej i twojej rodziny. I tak ci życie zleci, będą o tobie pamiętać jeszcze twoje wnuki i wnuków dzieci. A potem zapomną, znikniesz z ich pamięci. A ja...już nie wychowam twoich dzieci. Zrobiłam się nudna, lecz nie mów, że jestem obłudna. Nie chcę już nikogo więcej kochać. Chcę o tobie marzyć, tęsknić, szlochać. Czemu rzucasz na deski ręcznik, kiedy moja dusza walczy, już nie raz upadłam. Moje życie to same klęski. Lecz serce bije, krew krąży. Nie dobijaj mnie, nie kończ mojej udręki.

środa, 2 listopada 2016

Me oczy oglądły Boga

Gdzieś tam daleko, za siódmą górą i rzeką, na końcu świata, istnieje pewna osada. Tak piękna i czarowna, do Słowacji podobna.Mieszka w niej chłopak, który wszystko robi na opak. Nie chce się angażować, nie chce związku, wciąż się o wszystkich martwi, bo nie chce mamy i siostry rozczarować. Lubi swą pracą, to za nią się chowa. Chciałam być jego przyjaciółką, o on chciał się całować. Mówiłam o szacunku, on mnie ignorował. Pytałam o miłość, on mury między nami budował. Potem ja zaczęłam wątpić, lekceważyć, wariować. Choć jest szczęściarzem, bo ma urodę i do romansów talent, to nic z tym nie robi, nie umie być swego losu kowalem. Przypomina Edypa, który przed swym przeznaczeniem ucieka i wciąż finał swej historii odwleka. Teraz każde swoją drogą kroczy, a mimo to wciąż widzę na niebie jego cierpiące, pełne smutku oczy.

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...