wtorek, 31 stycznia 2017

Depresyjna ona...

Bo gdzieś tam, za drogą, Sezamkową ulicą, rzeką, mieszkają ludzie, którzy tak samo mocno czują, kochają i nienawidzą, lecz bardziej cierpią. Nędza dotyka małych i wielkich, ci drudzy są tylko dłużej szczęśliwi, delikatniejsi. Łatwiej być człowiekiem pośród ludzi dobrych, szanowanych, mających mężów, dzieci, żony. Trudniej pośród dojmującej samotności, głodu miłości, braku wartości, materialnej nędzy. Widzisz mnie idącą, ze spuszczoną głową, powoli. Wróciłam do domu, do kraju moich przodków, do pustego pokoju. Wróciłam z niemieckiej niewoli mimo strachu, odległości, do społecznego marginesu, do moralnej nędzy, do stanu bezsilności...

niedziela, 22 stycznia 2017

Gdzie jest miłość?

Kto jest wart miłości? Każdy. Lecz nie każdy w mym sercu gości. Zagram z szatanem o nią w kości. Jeśli nie zagram, zostanę samotnym dowodem upadłości. Lecz przecież od dawna tym jestem, nie odwrócę ludzkiego toku myśli. Ze stałym elementem szumnej ciszy, która przemieni koncert Chopena, Mozarta i Bethowena na bezdźwięczną pustkę, rozdartej między życiem a śmiercią duszy. Piszę cichą odę. Zamykam oczy, zmęczone chronicznym chłodem. Ojciec syna morzy braku miłości głodem. Czy jego płaczu nawet matka nie słyszy? Jestem gdzieś na biegunie północnym. Na geograficznym i społecznym marginesie, bez możliwości ucieczki, bez miłości, wiary i nadziei. Za to z pełnym po brzegi glinianym kielichem goryczy.

sobota, 21 stycznia 2017

Tylko czas

Coś się otwiera i...coś zamyka. Ktoś idzie prostą drogą, radośnie do celu. Ktoś inny brnie mozolnie przez życie i wciąż się o swe decyzje potyka. Pierwsza postać jest silna, postawna, druga niewidoma, zgarbiona i słaba. Obie zmierzają tam, gdzie jest wszystkiego koniec, gdzie życie ze śmiercią grają wspólnie koncert. I któregoś razu w tłumie ludzi, wbrew wszelkim prawom, pomimo różnic, mimo zakazów, dostrzegli siebie. Gdy on patrzył na nią, zaświeciło słońce i na ten moment ukazał się obraz przystojnego młodzieńca niewidomej. Spotykał ją jeszcze wiele razy, widział każdą jej zmarszczkę, każdy siwy włos, nawet kolor skóry. Lecz jej zielone oczy dostrzegały zaledwie ukochanego kontury. Mijał ją wiele lat mimochodem, sądząc, że go dostrzeże, spojrzy w jego stronę. Nieszczęsny, niczego nieświadom, spoglądał w oczy niewidomej, słuchając, jak ona opisywała tęsknotę za tą piękną twarzą, która ukazała jej się tylko wówczas, tamtego słonecznego, październikowego razu.

wtorek, 17 stycznia 2017

Niehumanitarny humanista

Znowu mnie uwodzi. Potem rzuca i odchodzi. Człowiek o dwóch twarzach: jednej pięknej, wspaniałomyślnej, ponętnej i tej drugiej, kamiennej, posępnej i podstępnej. Zewsząd dobiegają mnie pytania, krzyki, głosy. Jak on Cię źle traktuje. Dlaczego się na to godzisz? Bo to człowiek, który nie zaznał uczciwości, szlachetności i ludzkiej dobroci. Wierzyłam, że się zmieni, że moje poświęcenie doceni. Ale on nie zmian potrzebuje, nie po nie przychodzi. Chce zaznać zemsty rozkoszy. Podszedł do mnie i...wszystkie ptaki w okolicy spłoszył.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Kobieto, puchu marny

Coś struchlało. Jakiś diabeł schował się pod szafą. Opowiedziałam mu pewną historię, o końcu i początku. O tym od kogo pochodzi i on sam, i człowiek. Może go to rozgniewało, a może tylko jego ego zabolało. Jak bardzo jest mały ktoś, kto uczy cię chamstwa, rozpusty, kto szum wokół siebie robi, szuka poklasku, wrzawy. Może cię mamić pochlebstwami, karmić kłamstwami, uczyć głupoty, zdemoralizować, krzykiem wpadać ci w słowo, reprezentować tchórzliwe postawy. Lecz ty, kobieto, puchu marny, masz swój rozum i nie ulegniesz rozpuście, nie dasz mu do plotek podstawy.

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...