niedziela, 30 sierpnia 2015
Komu bije dzwon
Znowu go mam, ten moment, kiedy myślę o Tobie. Zatrzymuję się więc, przerywam nie ważne już dokąd wiodącą drogę. Idę teraz w inną stronę, skąd słychać bijące na sumę dzwony. Otwieram ciężkie, dębowe kościelne wrota, podchodzę do krzyża i szeptam: wybacz mi Jezu, zaślepiła mnie własna głupota. Przykładam rękę do Jego ran i na klęczkach, z opuszczoną głową łkam.
sobota, 29 sierpnia 2015
Jarzmo
Co się staje, gdy zadajesz pytanie? Otwierasz drzwi, wychodzisz do ogrodu i rozmawiasz z kwiatami, wirujesz w tańcu z driadami - drzewnymi nimfami. Bosymi stopami przemierzasz mokre od porannej rosy trawy, idziesz dalej,omijasz zakazu znaki. Teraz biegniesz, przeskakując płoty, wysokie mury i z drutem kolczastym siatki. Byle gdzie, byle jak, byle przed siebie, stąd dalej, byle skończył się los więźnia, wysłuchującego tylko cudze skargi i żale. Uwolnić się od pozbawionego elementarnych uczuć człowieka, kobiety, która mi odbiera ducha, marzenia, otoczenie gnębi i wciąż narzeka. I uwierzyć, że czasem, nie człowiek, a pieniądz staje się największym jarzmem.
piątek, 28 sierpnia 2015
Ptasie myśli
Gdyby myśli były jak ptaki, śpiewały pieśni pochwalne, dziękczynne i chwalebne. Gdyby były mądre i światowe, lotne, lecz rzeczowe, może opowiedziałyby ciekawie jakąś surową historię. Gdyby obdarzyły spojrzeniem z dystansu na ziemię i gdyby miały dar mowy, to na pewno nazwałyby ludzi swoimi słowy. W czasie deszczu chowałyby się pod chaty strzechę, lub szukałyby miejsca na niższych gałęziach w lesie. Jedne by milczały i głowę między skrzydełka chowały. Inne, stojąc może, pod słomianym parasolem, deszczowe piosenki by śpiewały. Radosne, dla ducha podniosłe, ze zmarzniętej piersi wyrwane, jakże proste i jakże mało miłosne.
czwartek, 27 sierpnia 2015
Budzi mnie deszcz
Budzi cię w czwartek chroniczny ból brzucha. Ciemny pokój i deszcz, który w parapet stuka. Przez otwarte okno wdziera się smutek i plucha. Po kątach porozstawiałam depresję, agresję i śmierć. Może przestaną mnie dręczyć, gdy zacznę ich słuchać. Do bram stuka serce, miarowo bije w piersi. Puk, puk. Puk, puk. Puk, puk. Serduszko pika. Mija godzina, dzień i wczorajsza zawierucha. Skąd taki puls i zmiany życia wizja.
wtorek, 25 sierpnia 2015
Szukaj męża, znajdziesz kochanka
Szukałam Cię całe życie. Spędziłam je będąc w domu, snując się od kuchni do pokoju. Zaglądałam do szafek, lodówki. Pichciłam sałatki, naleśniki i zupki. Przejrzałam szafę, znalazłam w niej stare swetry i płaszcze, a może nawet krasnoludki. Niezwykle przystojny kawaler będzie szukał młódki. Więc zmieniam znów opcję, partię, religię, pracę. I choć coś mi mówi, że Cię jednak nigdy więcej nie zobaczę, to wciąż spodziewam się Ciebie nie-spodziewanie. Mężczyzno pogodny, subtelny i dobry. Kochany chłopcze i mój piękny panie. Marzycielu...ty draniu...
piątek, 21 sierpnia 2015
Nikt nie chce być samotny
Wciąż masz do mnie o to żal, pretensje: że nie przestałam Cię kochać i nie przestałam biec w otwarte twe ręce. Roztrząsam każdy sygnał, impuls, wsłuchuję się w twe serce. Wciąż mam nadzieję, że dla mnie bije, choć problemów coraz więcej. Przestaję je rozróżniać, nie segreguję, nie umiem, są zbyt ciężkie. Przestałam już dawno cię słuchać, słyszę tylko kołaczące smutne myśli, straszne, zbrodnicze, czuję jak ze mnie wyłażą, wokół kostek się łaszą. Zamykam oczy, krzyczę: zostawcie mnie, odejdźcie! Dźwięk gadu gadu. To pewnie znowu ty piszesz, lub nie. Nie zostawiaj mnie tu samej, błagam, ten ostatni raz pomóż mi wstać...Kimkolwiek byłeś, chcesz zostać, a może nawet jesteś. Zostań przy mnie dzisiaj. Lecz ty już nie chcesz.
czwartek, 20 sierpnia 2015
Dary losu
Fatalne jest to kart rozdanie. Wszystkie asy zostały przede mną schowane. Mogę się poddać od razu, bo przecież nie mam szans na wojny wygranie, prób wykonałam kilka, ale dalej szkoda czasu na nie. Gdy gram z szulerami, życiowymi oszustami, nie ma sensu spodziewać się gry fair play. Mam ochotę rzucić ci te znaczone karty w twarz, wiem przecież, jak się to skończy, wiem do czego zmierzasz. Pewnie oberwę, jak zwykle za nie swoje dostanę. Jestem tylko niewolnikiem, zabawką dla niej. Postawiłam wszystko na jedną kartę, okazało się, że nie potrzebnie znowu jej zaufałam. Dochodzę wreszcie do punktu, z którego wyszłam, że mianowicie nie jest sprawiedliwe to życie. Po co się właściwie nauce poświęcałam, skoro pracy nie mam, męża też ucząc się nie poszukałam. Może, gdybym o swoje prawo do macierzyństwa się postarała, to dziś byłabym kochana, kogoś za sobą bym miała. Ale ja nie miałam wyjścia. Byłam, jestem i będę tylko marionetką w czyichś rękach. Biedna nieszczęśliwa królewna. Taka blondynka, naiwna, śmieszna i dobrze jej tak, że płacze i jest sama, w końcu żadna samotna kobieta nie będzie przez mężczyzn lubiana. Bo los ma jedną cechę, nie rozdaje darów, te trzeba mieć.
środa, 19 sierpnia 2015
Parada próżności
Kupujemy drogie sprzęty, samochody, zegarki, złote zęby, żeby zjeść pieczone kotlety. Przygryzalibyśmy nimi też język, gdybyśmy mieli świadomość swej głupoty. Kupujemy więc dalej złote pantofelki, by zdobyć swego księcia i podkreślić małym rozmiarem swej skromnej osobowości zalety. Gdy przyjeżdża książę na białym koniu, którego wreszcie zachwyci nasza wspaniała, tylko pozornie tania, dusza, wówczas upojeni radością, swoją przebiegłością oraz bajek z dzieciństwa mądrością, huczny bal na swą cześć wyprawiamy. A wtedy, gdy cały świat u swych stóp już mamy, na kolejne dary losu czekamy. Wraz z księciem również pół królestwa i bogactwo zdobywamy. Szczęście więc mnożymy, kolejne radosne chwile dzięki królewskiemu skarbcowi we władaniu mamy. Balonowe gumy, gumowe balony, blaszane bębenki, bale, plastikowe lale, zniewieściałych mężczyzn, próżne kobiety. A wszystko dzięki bajce, w której wylądowaliśmy i pozostać chcemy. Bajce z happy andem, dla dorosłych dzieci. Gdy się jednak w bajce rym przestaje składać, książę się zrobił marudny i szuka już innej do pantofelka kobiety, lub gdy co, lub ktoś przeszkadza, rzuca wciąż na księcia zaklęcia i nie możecie nawet wspólnie powspominać zakochania lata, wtedy idziesz do wróżki, lub kupujesz amulety. Bo każda bajka musi mieć ciąg dalszy, fantazja nie zna granic. Szkoda tylko, że życia swojego nigdy jak bajki z morałem nie przeżyjemy.
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Gdy pada deszcz
Zabieram Ci znów chwilę, całą siódmą jej część. Oddaję wciąż za mało, dla mnie to wielki wysiłek woli. Czy słyszysz to, po sali rozległ się śmiech. Patrzę ponad siebie, widzę nieba bezkres. Przez kraty, słyszę szumny świat, uliczny hałas i deszczową pieśń. Czuję tępy ból, nie słyszę głosu sumienia. Może wina przeszła na gangstera, który do zbrodni przymusił mnie. Zdobędę się 44 raz na akt przebaczenia, bo tego ktoś pewnie potrzebuje, tego świata, a w nim małą mnie. Jeszcze chwilę przyglądamy się sobie, bezrozumnie. Żyjemy tu i teraz. Ten chroniczny ból, trauma dobija mnie...A może to za tym chłopcem tęsknota. Ech, teraz już wiem kto zawinił: prastary deszcz.
piątek, 14 sierpnia 2015
Znajoma twarz
Co można powiedzieć, gdy się niewiele pamięta, więcej zapomniało, niż jeszcze wie. A co, jeśli całe życie się błyskotki zbierało, pracę, wartość pieniądza, mężczyzn, odległe kraje poznawało, nigdy do końca nie poznawszy siebie? Przecież nic się nie stało, że całe życie własną niestałość się pielęgnowało. Główną rolę w przygodowym filmie zagrało, o kimś, kto zupełnie nie przypomina dzisiejszej mnie...To nic, to minie. Nie będę myśleć już o tej, którą w lustrze widzę. A ja, co zrobię? Mhm. W końcu to tylko zapisane przez anonimowego autora na komputera ekranie czcionek linie. O kobiecie z łóżka, a może o jej kucharce, a może jest nas więcej...i na dodatek, trzeba nam wszystkim zapłacić. Tylko spokojnie. To jest zły sen.
czwartek, 13 sierpnia 2015
Biegnij co sił do niej
Czasem się tak po prostu dzieje, że zostaje tego życia niewiele. Czasem się tak już układa, że już śmiać się do łez, tańczyć nie wypada. Czasem nawet tak bywa, że na śmierć czekasz i przed nią się ukrywasz. Czasem też i tak jest, że, gdy ta z kosą do drzwi stuka, ty przestraszona wskakujesz na piec. I może się nawet tak zdarzyć, że zmarnujesz swe życie, gdy na żadną przyjaźń się w porę nie odważysz. Więc odrzuć to marne życie, z wiekiem pogódź się, bo meta już blisko. Wystarczy wstać, wziąć swe łoże i dokończyć bieg.
sobota, 1 sierpnia 2015
Było, jest i będzie
Dlaczego nie chciałeś mnie za żonę? A mimo to spoglądasz ze współczuciem w moją stronę? Dlaczego tak boli, gdy trzymasz w rękach moje dłonie? Nie przestanie boleć nawet jeśli przyłożysz do ran całą swą miłość do niej. Wciąż czuję w oczach piasek. Ty nadal podchodzisz, a potem odchodzisz do niej, zostawiając płonący wcześniej i teraz miłości ogień? Gasną światła, już noc. A prawda o mej do Ciebie miłości zawsze rozświetli i wskaże Ci drogę.
Obietnice nie spełnione
Może są dla Ciebie dziś właśnie dni dobre, szczęśliwe, pogodne. Wychodzisz w takie dnie w świat z podniesionym czołem, ze spokojem, niczym rycerz nadjeżdżasz białym koniem. Panny stoją już w rządku, oświecając ci drogę odświętnym lampionem. Stoimy wszystkie z uśmiechem i wzrokiem skupionym na Tobie. Wszystkie piękne, włosy mamy rozpuszczone i idziemy w Twoją stronę. Wpatrujesz się również we mnie, krótko, tylko przez jeden moment. Przez ułamek sekundy przypominasz sobie, że kiedyś chciałeś mnie za żonę. Lecz szybko odwracasz głowę.Wybierasz te najpiękniejsze, najzdrowsze, najmłodsze i najśmielsze. Odchodzisz z nimi, a my, które zostałyśmy mogłybyśmy czekać nadal na swoją kolej. Lecz my już się nie nadamy więcej na żonę. Dlatego musimy wyruszyć w daleką nieznaną drogę. Pokonać przełęcze, rzeki, góry, lasy, mosty zwodzone. By dotrzeć w to samo miejsce, w które zmierzasz ze swoim orszakiem, musimy również poznać życie, lecz jego smutniejszą, żałośniejszą, niż twoje panny stronę. I będziemy szły tak zgarbione, zmęczone, zawsze w cieniu, zawsze inne, dziwne i niespełnione.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...