środa, 2 listopada 2016
Me oczy oglądły Boga
Gdzieś tam daleko, za siódmą górą i rzeką, na końcu świata, istnieje pewna osada. Tak piękna i czarowna, do Słowacji podobna.Mieszka w niej chłopak, który wszystko robi na opak. Nie chce się angażować, nie chce związku, wciąż się o wszystkich martwi, bo nie chce mamy i siostry rozczarować. Lubi swą pracą, to za nią się chowa. Chciałam być jego przyjaciółką, o on chciał się całować. Mówiłam o szacunku, on mnie ignorował. Pytałam o miłość, on mury między nami budował. Potem ja zaczęłam wątpić, lekceważyć, wariować. Choć jest szczęściarzem, bo ma urodę i do romansów talent, to nic z tym nie robi, nie umie być swego losu kowalem. Przypomina Edypa, który przed swym przeznaczeniem ucieka i wciąż finał swej historii odwleka. Teraz każde swoją drogą kroczy, a mimo to wciąż widzę na niebie jego cierpiące, pełne smutku oczy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz