piątek, 30 czerwca 2017

Gdzieś tam, w oddali, stoi mężczyzna pośród tłumu ludzi, a jednak sam jeden w rozświetlonej  blaskiem świec sali. Czas staje w miejscu, gdy z oczekiwań, marzeń, planów, dążeń powstaje obraz, a w jego centrum znajduje się ukochany człowiek. Ten, Mesjasz, ten Chrystus, zaginął, a odnalazł się. Czekałam długo, a on stary i pomarszczony, mozolnie szedł do przodu, powoli, życiem zmęczony. I doszedł, z choć w miejscu dawnej dziewczyny, z marzeń, zobaczył kobietę upadłą, nie Maryję, Matkę, a prostytutkę, Magdalenę Marię. I tak oto, zupełnie przypadkiem związał się uczciwy człowiek z mataczem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...