niedziela, 4 czerwca 2017

Martwica

Jestem na granicy. Dziś mogłabym z bólu krzyczeć. Żal i smutek, wstręt i tęsknota, śmierć i życie. Wybieram raz jedno raz drugie...trzecie...Strzelam...Przestrzeliłam życie. Nie przechodzę obok, zatrzymuję się, by spotkać sama ze sobą. Teraz siebie dostrzegam. Tak myślałam, że stałam się żałosną osobą. Niechcianą, niekochaną, nie wybraną, a...w ziemię wdeptaną. Ranną. Zranioną głębiej niż myślicie. Nie przetoczę samej sobie życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...