poniedziałek, 26 lutego 2018
Świętość
Są różne drogi, na które wkracza człowiek niedoświadczony i młody. Jedne są kręte i piękne, krótkie i prędkie. Dają w cierpieniu ulgę, z niewoli wyzwolenie. Oferują łatwy zysk, szybkie akcji zwroty. Przemiany z odwagi w arogancję, z prostolinijności w głupotę. Inne drogi są długie i mozolne, lecz jakże w swej prostocie wzniosłe. Ten kto na te pierwsze wchodzi często wierzy w ubóstwo Chrystusa, świętość małżeństwa, świętość Matki Jezusa i...jednocześnie twierdzi, że wszyscy mają być biedni i święci, więc prześladuje, niszczy, szykanuje ludzi bogatych, bezdzietnych i niezamężnych. Ten młody człowiek często nie umie być święty, lecz chce zdobyć świętość. By to osiągnąć odseparowuje się od grzechu i ludzi grzesznych. Zmienia środowisko, wybiera virtualną izolację, myli mu się wszystko. Myli miłość do ubóstwa i ascezy ze ślepym niszczeniem gorzkiej jak śmierć kobiecości. Wierzy, że Bóg stworzył te haniebne istoty, nie dawszy im żadnej cnoty. Lub myli żądzę z miłością. Mimo, że chce tylko tego, co dla niej dobre, łagodne i radosne, pragnie jej szczęścia, myśli o niej z troską. Chce wskazać jej drogę, jak wyjść z biedy, jak żyć godnie. To wciąż w siebie nie wierzy i w to, że tylko przez miłość do niej i jej do niego swoje życie uświęci.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz