niedziela, 4 lutego 2018
Ona
Powinnam zniknąć, czas mija. To już trwa, nikt go nie zatrzyma. Czas, ten stary dziwak, zgorzkniały, wściekły, przebrzmiały on nas każdego dnia zabija. Kradnie nam chwile niepostrzeżenie, odbiera szanse, jedne ukradkiem inne jawnie. Zamienia nas na drobne, odmienia przez przypadki. Nie dotrzymuje słowa, rzuca na łopatki. Za to wciąż więcej wymaga, każdy nasz krok analizuje i plany przemyślane krzyżuje. I nic go nie pokona. Ani żalu uczucie, ani rozpacz ani smutek. Żadna wzniosła myśl, ani żaden on, ani żadna ona.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz