czwartek, 23 sierpnia 2018

O sobie samej

Gdzie się podziałam, ukryłam, zmieszałam. Niczego nie pojmuję. Przychodzę tu nadal. Stojąc w cieniu, patrzę na świat. Nie czuję już nic, z sił opadam. Nie kłują mnie już, pobiegły do swych zajęć, mężów, złych i dobrych, dzieci porzuconych, alimentów, dróg krętych i prostych. Przyłbicę podnoszę, a miecz z dłoni wypada. O krwi niewinnych przelana! Na kolana upadam. Do Boga ręce wznoszę, dziękuję, ja grzeszna. Wybaczam i o wybaczenie błagam. Kładę na szali dawne obrazy, niezatarte wspomnienia, grzechy obecne i przeszłe. Przyszłe kłopoty i szczęścia...Moje życie. Współczesny dramat

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...