niedziela, 17 lipca 2016
Okamgnienie
Coś mnie gniecie, uwiera, jak drobniutki kamyk w sandale, myśl o czasie, że on biegnie, ucieka. Tak sobie, od niechcenia, swoim rytmem, torem, po linii prostej, wcale nie zawraca, bo nie kręci się kołem. Kiedyś spotkałam cię na twojej drodze, nie chciałam być przeszkodą, nie umiałam być kamieniem milowym. Czy widziałeś, że biegłam całkiem odrębną, własną, równoległą do twojej drogą? Widziałeś, bo ukradkiem w moją stronę spojrzałeś. Puściłeś oczko i do przodu pognałeś. Gdybyś rzucił mi więcej, swojego wozu lejce, lub podał rękę to wyciągnąłbyś mnie z tarapatów i pociągnął za sobą. Lecz ty obdarzyłeś mnie tylko spojrzeniem, jakże krótkim, jakże pięknym i jakże smutnym...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz