środa, 10 sierpnia 2016

Porzućcie wszelką nadzieję, ci, którzy tu wchodzicie

Tak sobie cichutko usiądę przy kompie. Zgarbię, zamyślę, poczekam aż dzień odejdzie, jeden bez ciebie i kolejny, a potem następny. Można tak żyć wiecznie, w domu i bezdomnie, z kimś, a samotnie. Był już dialog, teraz virtualie milczymy, w tej milczącej przestrzeni może do czegoś dojdziemy, lub nie...zawsze tacy zamknięci w sobie, ukryci: ty w mojej, ja, być może, w twojej głowie. Czy się kiedyś z tego labiryntu wydostaniemy? Krążymy po nim wśród innych porzuconych. Jak tu cicho...przytulnie, jak bezpiecznie i jak...beznadziejnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...