środa, 24 sierpnia 2016

Nadal

Ten świat mnie przeraża, minęło 21 wieków, a czas pędzi nadal. Koła nie zatacza, nigdy do punktu wyjściowego nie wraca. Ktoś zmienia układ, by się nie zaczął kręcić, by z jedynego toru nie zbaczał. Na początku, gdy przyjechałeś do mnie on pędził niczym wiatr, potem, gdy grzaliśmy zmarznięte dłonie pod kocem, przy kompie, przypomniał wichurę. Teraz to huragan. Przedtem zaledwie jego podmuch na twarzy czułeś, teraz nie damy rady iść razem, bo czas nas swym przemijaniem rozdzielił, unosi: zbliża na wyciągnięcie dłoni, by po chwili wciągnąć w mroczną otchłań. Wzrok mój krzyczy, byś się nie oddalał. Wybił naszego domu okna, 31 letnie drzewo złamał. Gdy podmuch raz rzucił Cię do mnie, złapałeś mej dłoni przytomnie i drugą, mocarną, chwyciłeś dębową gałąź. I tak trzymamy się wciąż kurczowo tej gałęzi, która nas bohatersko znosi, choć pod ciężarem naszych zaniechań trzeszczy. I tylko w myślach błagamy Boga, by wytrzymała, dopóki nie skończy się ten cholerny huragan. A teraz odpowiedz: czy chcesz mnie nadal?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...