poniedziałek, 15 maja 2017

Burn out

Nie potrafię już pisać, nic na to nie poradzę, bo żyję nie własnym życiem, lecz pracą. Piszesz jakieś bzdety, farmazony. Myślisz, że cię słucham i twoich wywodów, jak szukasz dziewczyny, kochanka, matki swoich dzieci, żony. Nie pamiętam już o co poszło, ale wiem, że wciąż jesteś obrażony. Ja też jestem...tak jak ty jesteś życiem zmęczony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...