sobota, 25 marca 2017

Nie twój na zawsze...

To coś mnie dręczy. Tym czymś się martwię. Nad tym się całymi dniami głowię. Dlatego płaczę. Że życie nie jest cudem, a ty nie jesteś mego kompozytorem. Melodia może być czymś więcej niż słowem. Każdy dźwięk jest ornamentem, każda twoja dobra myśl o mnie byłaby rozkoszy ogrodem. A twoje odejście było ucieczką, przed udręką bycia z niekochaną kobietą. Odegrałeś zaledwie kilka taktów w księżycowej odzie, potem zapadła cisza. Czekałam, lecz ta melodia w tym miejscu się urwała. I na zawsze milczeniem pozostała. Czy ktoś zawinił? Ja, ty, może jeszcze inny człowiek. Tę tęsknotę schowam w doskonałą melodię, do której już nigdy nie powrócę. Której już nigdy nie dokończę, nigdy nie wypowiem. Tę, którą poświęcę Tobie. Która zostanie tym najpiękniejszym, nigdy nie wypowiedzianym już do nikogo słowem...kocham Cię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...