Byłeś moimi trzema muszkieterami: Ja D'Atragnan, Ty: Atos, Portos i Aramis. Pisałeś do mnie wiersze, romansowałeś i chucie powściągałeś, grzmiałeś i klepałeś pacierze. Byłeś przy mnie, gdy byłam na dnie. Gdy upadałam, wyciągałeś rękę. Grzałeś pod kocem, gdy zimą byłam w udręce. Gdy błądziłam po bezdrożach, otwierałeś na oścież okna, bym spojrzała na świat szerzej, widziała więcej. I...odszedłeś.
Nie zamienię z tobą już ani jednego słowa. Gdybyś tylko wiedział, jak ja cierpię...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz