sobota, 30 grudnia 2017

Baba

Za oknem plucha, w sercu zimowa zawierucha. Drzwi zamknięte, wokół pustka. Szukaj drogi, wyjścia szukaj. Czy ta dusza innych słucha, czy się gniewa, zemsty szuka? Puk, puk. Kto tam? To ja, kostucha. Czego chcesz? Wynocha! Zmykaj! Mądrość to sprawiedliwość, odwaga, modlitwa i skrucha. Starość zwykle głupia, uparta, ślepa i głucha. Zapomniała Adelheida, że już pora wypuścić ukrytego w swym 100-letni ciele ducha. I ściska swe członki, zaciska pięści, marszczy brew, wykrzywia twarz, szczerzy zęby. Boi się otworzyć, by nie porzuciła już tego na wpół rozłożonego ciała dusza. Lecz dusza kołacze, w czoło Adelheidę stuka i prosi, i płacze, gdyż jej czas się skończył. Chce iść stronę światła, do Boga się udać. Lecz Adelheida wcześniej rozum porzuca, a gdy rozum ciało opuszcza, na nic dobroć i miłość, płacz i prośby. Nie stukaj duszo, ona i tak cię nie posłucha. W ciele tej Pani rządzi głupota i upór, a jej serce zepsute trawi zazdrość o syna, a nie miłość i pokuta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...