piątek, 29 grudnia 2017
Dźwięki zza światów
A ja wciąż tylko piszę. Choć chcę widzieć, dotykać, rozmawiać i słyszeć. I wciąż szukam. Mimo iż, znalazłam, poznałam kiedyś, dawno temu, Ciebie Zbyszek. Gdy zniknąłeś razem z tobą zginął pokój w moim sercu. Chciałam być tam razem z Tobą, w górach, na stoku, na ślubnym kobiercu. Ale jestem daleko, zmęczona i znudzona, ze smutkiem na twarzy, ze złamanym sercem, z rozciętą kiedyś powieką. A czas biegnie, tik tak, tik tak. Zachodzi słońce, znikają znaki na ścianach. Zamyka się brama, zaraz zmieni mnie ciemność w szatana. Warczę gniewnie, podnoszę oczy, błyszczą niczym dwa zimne klejnoty. Lecz zanim pogrążę się całkowicie, zanim zdążę się w nicość przetworzyć, wydobywam z siebie jakiś dźwięk, nie to wycie...ech to przecież zza okna kamienicy uliczne odgłosy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz