środa, 31 stycznia 2018

Wciąż wolna i nadal święta

To może się każdemu przydarzyć: życie, które nie jest szczytem marzeń. Gdy teraz patrzę, to znów widzę wyraźnie, te granice dla wielu ludzi nieprzekraczalne. Obyczaje, zaszłe, skostniałe, tworzące bohaterów z morderców i niewolników z ludzi niedowartościowanych. Hierarchie. I słońce i gwiazdy wysoko nad nami. I góry i potoki spływające kaskadami. I ptaki i ludzie. Moi rodzice, siostry i moi bracia. Płaczące nad losem swoich dzieci matki i ojcowie, szukający pracy. I my wszyscy tak bardzo słabi, czasem wolni, częściej posłuszni, politycznie poprawni, i ci ostatni...całe życie kajdanami spętani. I my wszyscy wolni i zależni tym samym powietrzem oddychamy. My wszyscy równi i inteligentni, rodzimi się i umieramy. Ale czasem jesteśmy tylko tłem jakichś wydarzeń. Czasem zdecydował o tym człowiek, niełaskawy los innym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...