niedziela, 23 września 2018

Trochę będzie mi szkoda

Wszystko byłoby o wiele prostsze, gdybyś był moim, nie jej mężem, gdybyś był mędrcem, a nie patentowanym osłem.
Gdzieś się zgubił twój skarb, którego strzegłeś jak w głowie oka: twoja mądrość, powściągliwość, siła, sprawiedliwość i cnota. Trwoniłeś na niespełnione obietnice słowa, traciłeś rozsądek dla krótkich spódniczek, upijałeś dziewiczym winem, unosiłeś ambicją, by uprawiać, nie, oddawać się dzikim i nieokiełznanym żądzom, czarom, pokusom, niewybaczalnym czynom, by w pocie czoła zdobywać lub tracić swoje najgłębsze tajemnice. Twoja uroda, twoja młodość, boska cnota, tak delikatna i ulotna, że szeptałam ci o niej po nocach, rozeszła się jak w stawie cicha woda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...