wtorek, 15 kwietnia 2014

A jednak sama

Byłam ostatnich kilka dni u rodziny. Spędzając 12 godzin w pociągu, potem 3 dni u różnych ciotek i wujków, kuzynek, oglądałam wesela młodszych kuzynek, nie zauważyłam żadnej poprawy mojego bycia. Może dlatego, że spotkałam tam zwykłych ludzi, szczęśliwych lub nie, lecz tworzących rodziny, kobiety spełnione jako matki i żony, czasem też robiące karierę...Niektóre kobiety w mojej rodzinie, które są czynne zawodowo, a jednocześnie będące żonami i matkami, nagle zostają same. Zupełnie tak jak ja...chociaż, no ja prawdę powiedziawszy nigdy nie doszłam do etapu małżeństwa i macierzyństwa (no chociaż też nie do końca) to obserwuję pewne podobieństwo faktów. Pojechałam przygotowana na to, że usłyszę werdykt o mnie, wysłucham mowy końcowej w procesie, który toczy się od początku mojego życia, a usłyszałam tylko westchnienie żalu i ciche "a jednak sama". I wciąż zadaję sobie pytanie: co jest w życiu ważne? Niedawno ktoś mi powiedział, żebym "odpuściła". Nie mogłam w to uwierzyć, mówiłam: "nie zależy Ci", lub, "pożałujesz tych słów".  Aż do tej chwili...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...