wtorek, 8 kwietnia 2014
Najdłuższy związek
Miałeś być moim uśmiechem w smutku, słońcem w pochmurne dni, latem w środku zimy, tęczą po burzy, rankiem po ciężkiej nocy, zmrokiem po zbyt ciężkim dniu, drzewem dającym cień na bezkresnej pustyni, rozkwieconą łąką, na którą wychodzi więzień z ciemnego lochu, ojcem dla mojego wew. dziecka. Byłeś szczęściem w nieszczęściu...Nigdy nie byłeś kolejną tragedią w moim życiu, nic nie wiem o twojej dziewczynie, nigdy nie słyszałam, że masz dziecko, nigdy nie wyjdę za mąż i nigdy nie planowałam się w Tobie zakochać. Nigdy nie chciałam być taka, nie chciałam stać się pośmiewiskiem...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz