Złośliwie... jesteś świadkiem, własnego życia, które gdzieś się rozbiło, na części kilka.
Faza pierwsza. Człowiek bez serca. Moja nerwowość i trudna do zrozumienia pustka odrzucenia.
To wtedy ... po raz pierwszy ... przestraszyłam się konsekwencji...
Faza druga. Helga. No, cóż, babcia była czasami fanką Hitlera. Mimo, iż często w obecności innych powtarzała, że Hitler, to była Niemców zakała ("Hitler war bescheuert"), to jednak czasem się myliła i, mówiąc "Hitler wiele dla naszego narodu zrobił" ("Hitler hat so viel fur uns gemacht"), wtedy dopiero odwagę miała, wyznać to, w co tak gorąco przecież wierzyła, i co tak kochała.
Jak sobie w takich sytuacjach radzić, kiedy ktoś łamie chrześcijańskie zasady, by za wszelką cenę wygrać, by być Panem ponad Panami.
Jak bardzo wtedy wierzyłam, że to była moja wielka pomyłka.
Wiedziałam, że już wtedy, że w końcu trzeba raz w życiu podjąć decyzję, i być jej wiernym!
Niemcy, byli moim pewniakiem... bo w kontekście ciągłej tułaczki z dala od domu, byłam takim dość.. przerażającym ... wygnańcem.
Faza czwarta. Morbus - Recklinghusen ... po trzech latach... mojej terapii... a zarazem Helgii pielęgnacji... poznałam miłość swego życia...
Faza czwarta. Osiem lat. Mroki po Morii błądzenia.
Cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz