Podoba mi się sposób, w jaki patrzysz na mnie. Oooo tak właśnie jak w tej chwili, jest pięknie, nie przestawaj, proooszę. Dziś już nie martwię się ani perspektywą powrotu na obczyznę, bo wiem, że pomoc się znajdzie. Dziś nie jest wczoraj, czas nie jest niczyją własnością, dlatego spędzam go z Tobą. Co jeszcze wczoraj zdawało się być beznadziejne i przegrane, teraz jest jakieś odmienione. Zastanawiam się dlaczego tak jest, jak jest, złoszczę się i buntuję, a przyszłość i tak pozostanie dla nas zakryta. Nie dowiemy się z żadnych książek, ani od wróżki, co czeka mnie, co czeka Ciebie. Kluczem jest spokój, cierpliwość...czekanie. To serce pękło, próbujesz skleić je przy pomocy miodu i mleczka pszczelego - stara egipska receptura. Lecz spójrz tam, jest nas więcej, zobacz całe tłumy czekają aż zajmiesz się ich krwawiącymi sercami. Chcesz zająć się nami wszystkimi, wiem, widzę, że jesteś gotów zapłacić za nas ofiarę. Tutaj, w virtualnym świecie, w pełnej izolacji, odseparowaniu od grzechu, możesz czynić cuda swoimi smukłymi palcami, wystukując nimi słowa otuchy dla świata zranionych kobiet. Jesteś w stanie zmienić kobietę poprzez swoją świętość, samo spotkanie z Tobą może zdziałać cuda i Twoja świętość przejdzie na innych. Musisz tylko ponieść jedną ofiarę - odseparować się od grzechu, odseparować się ode mnie...
Boże, wybacz mi bluźnierstwo, ale ja nie zakochałam się w Jezusie, tylko w normalnym chłopaku stąd, z polskiej ziemi, w chłopaku z gór. Nie możesz bić się z każdym, kto wyrządził mi krzywdę. Przytul mnie normalnie, jak najdroższy przyjaciel, jak facet o gorącym sercu, które jest jak dzwon i nie odpływaj na zbyt wielką głębię świętości, bo obawiam się, że ja nie jestem aż tak dobrym pływakiem. Po prostu bądź ze mną.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz