środa, 26 marca 2014

Dzisiaj nie możesz mi pomóc.

Skoro świt zerwałam się z łóżka prawą nogą. Zdążając na autobus, znalazłam czterolistną koniczynę, siedziała na niej biedronka i...żuczek też tam był. Oczywiście siedząc w autobusie zauważyłam pełzającego po mojej nodze skarabeusza. Schyliłam się, żeby go złapać, schowałam do pudełka po zapałkach razem z biedronką i żukiem. Podnoszę głowę, a ja jadę w autobusie pełnym kominiarzy, wyglądam przez okno, a tu przejechało chyba z tuzin śmieciarek. W połowie drogi do przychodni autobus stanął w korku, gdyż z ZOO w Lasku Wolskim uciekły wszystkie słonie i krocząc z podniesionymi w górę trąbami tarasowały drogę publiczną. STOOOOP! Zatrzymaj się na chwilę, gdzie tak pędzisz moja droga wyobraźnio! Czy tego Ci tak naprawdę potrzeba do szczęścia, tych rytualnych oznak boskości?
Chcesz dostać swoją zasłużoną dawkę "SZCZĘŚCIA", drogi czytelniku, a czy chcą ja, czytając Ciebie? To może wolisz zmyśloną opowieść o wczorajszym seksie, który się przeciągnął do śniadania, a teraz właśnie odczytuję SMS-a, z którego dowiaduję się, jaką boginią w łóżku jestem i że, occh taaaaak: WYCHODZĘ ZA MĄŻ! To jeszcze na dodatek zdążę mieć dziecko, albo nie, nie jedno-dwójkę, albo troje! Ja wolę Ciebie takiego.
Tak, tak, wszystko dla Ciebie, byleby znaleźć jakichś przyjaciół, chociaż tutaj w virtualnej rzeczywistości, byleby móc siebie nazwać "społeczną" jednostką. Przecież nie może być prawdą, że jestem sama i to na własne życzenie.To nieprawda, jest ktoś kto mnie codziennie przytula, daje całusa, kiedy wraca z pracy, a ja czekam na niego z obiadem.
Praca nie daje mi satysfakcji, chcę zapomnieć o totalnym chaosie i bezradności. Ona stała się tylko środkiem do zdobycia pieniędzy, dużych pieniędzy, chyba już nie potrafię się bez nich obejść. Czytając Ciebie nie muszę czekać, wszystko się po prostu dzieje.
I wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze, że czuję się opętana przez demony, stąd te przerażające myśli po przebudzeniu, to wołanie z głębi mnie, żebym włączyła komputer, sprawdziła czy jest nowa notka, może chociaż komentarz.
Sex w internecie. Piszesz o nim bez przerwy, ja uprawiam go z Tobą z każdym razem...Nie potrafię o nim przestać myśleć, gdybym tylko nie poznała tych 16 facetów w 2005-2006 roku. Pamiętasz jak jednego roku, będąc prawie na dnie, poszłam do łóżka z tymi wszystkimi facetami? Wtedy poznałam też Ciebie. To wszystko nie może być prawdą. Przecież, ja poza tym wydarzeniem nigdy nikogo nie miałam. Przecież my jesteśmy nadal razem, wybaczyłeś mi wtedy. To nie prawda, że nie...musisz mi pomóc...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...