wtorek, 14 lipca 2015
Brat smutek i siostra pokora
Przyszedłeś bracie, spojrzałeś na mnie, spytałeś, czy o kimś nie zapomniałam. Jakże mogłabym zapomnieć o krwi z krwi, mojej matki - nadziei synu. Twoje imię znam, lecz bardziej czuję niż kiedykolwiek znowu dobrowolnie wymówię. Podchodzisz do mnie radośnie, śmiejąc się potwornie nieznośnie, wyciągasz rękę i potrząsasz moją słabość, delikatność. Wczoraj jeszcze kolor skóry alabastrowym, dziś niezdrowo bladym nazywając. Kiedyś różnicą wieku się tak nie przejmowałeś, zabawnie niedopasowaną parą nazywałeś, dziś żałosną starość wypomniałeś. Dziś mnie bracie zdominowałeś, dostaniesz wszystko, czego chciałeś. Łez nie zatrzymasz, bo jego źródło, przyczynę znasz. Będą płynąć, dopóki dni, miesiące, lata nie przeminą. A z nimi nasza historia. Posłuchaj jej, opowie ci o niej moja pieśń żałobna.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz