piątek, 10 lipca 2015
Nie budź mnie jeszcze...
Leżę na macie. Pokonana przez Ciebie. Walczyliśmy na pióra, przegrałam. Krzyczysz, że to dlatego, że już mi się nie chce. Podnoszę się na drżących ramionach, kątem oka widzę wyciągniętą twoją rękę. Jedno twoje szarpnięcie i oto znowu tu jestem. Tu i tam, przed komputerem, naszym ringiem i przy tobie. Stoisz tak blisko, czy to co jest między nami to aby na pewno tylko powietrze...Pochylam głowę, chcę odejść, lecz ty wciąż trzymasz moją rękę. Ciepłe palce splatają się. Wiatr rozwiewa włosy. Drżącymi dłońmi rozpinasz moją sukienkę. Zasypiamy nad ranem, śniąc o pocałunkach i tym romantycznym Pawim piórze zatkniętym w czyjejś rogatywce, a może ja śnię o pierwszej z trzech koronie, a ty śnisz o na zamku królewnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz