czwartek, 2 lipca 2015

Czy jeszcze potrafię...

Nurtuje mnie ciągle jedna rzecz: czy będę umiała po tym wszystkim napisać wiersz? Jeden krok w przód, w bok, ręka na biodro, obrót i przeskok na drugą nogę, z uniesioną ręką. Tupot trzewików, trzepot rzęs i...stop. I znów potrząsanie bioder. Co się dzieje, gdy życie zamienia się w taniec, balangę? Czy przemieniamy się wówczas w kolorowego ptaka, czy może w zwierzę tańczące godowy taniec? Czas chyba już zmienić postawę. Stanąć twardo na ziemi, wyciągnąć szpadę i podnieść w górę rękę. Zakończył się taniec, teraz pora na szermierkę. Niebawem się okaże, czy przetrwać potrafię, a nie, czy będą o mnie pisać wiersze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...