poniedziałek, 2 stycznia 2017
Kobieto, puchu marny
Coś struchlało. Jakiś diabeł schował się pod szafą. Opowiedziałam mu pewną historię, o końcu i początku. O tym od kogo pochodzi i on sam, i człowiek. Może go to rozgniewało, a może tylko jego ego zabolało. Jak bardzo jest mały ktoś, kto uczy cię chamstwa, rozpusty, kto szum wokół siebie robi, szuka poklasku, wrzawy. Może cię mamić pochlebstwami, karmić kłamstwami, uczyć głupoty, zdemoralizować, krzykiem wpadać ci w słowo, reprezentować tchórzliwe postawy. Lecz ty, kobieto, puchu marny, masz swój rozum i nie ulegniesz rozpuście, nie dasz mu do plotek podstawy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz