wtorek, 31 stycznia 2017

Depresyjna ona...

Bo gdzieś tam, za drogą, Sezamkową ulicą, rzeką, mieszkają ludzie, którzy tak samo mocno czują, kochają i nienawidzą, lecz bardziej cierpią. Nędza dotyka małych i wielkich, ci drudzy są tylko dłużej szczęśliwi, delikatniejsi. Łatwiej być człowiekiem pośród ludzi dobrych, szanowanych, mających mężów, dzieci, żony. Trudniej pośród dojmującej samotności, głodu miłości, braku wartości, materialnej nędzy. Widzisz mnie idącą, ze spuszczoną głową, powoli. Wróciłam do domu, do kraju moich przodków, do pustego pokoju. Wróciłam z niemieckiej niewoli mimo strachu, odległości, do społecznego marginesu, do moralnej nędzy, do stanu bezsilności...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...