czwartek, 4 czerwca 2015
Nie istnieje żadne "później"
Nie jest dobrze, mówić zbyt wiele o Tobie. Łatwiej by już było, zamilknąć na zawsze, ogłuchnąć i oślepnąć na dobre. Zostawiam tylko w Twojej duszy zamęt, wciągam Cię we własny obłęd, by potem, gdy nie radzisz z nami oboje sobie, nie pozwolić Ci odejść. Czy tak postępuje mędrzec? Wciąż próbuję odpowiedzieć sama sobie. Jak mnie kiedyś nazwiesz, kim dla Ciebie się teraz jawię? Czy jestem kobietą marną, upadłą, bezdzietną, niesparowaną? A może mnie niezaspokojoną despotką, lub słodką idiotką nazwiesz? Zobacz, jestem jeszcze kobietą otwartą, samodzielną, odważną, podbiłam przecież Germanię. Spojrzałeś teraz na mnie. Wiem, jestem tyranem. Co powinnam zrobić, jak postąpić, by być znowu swego życia panem? Bo za bardzo Cię kocham, dlatego też Cię ranię. I nic z tym nie robię, całe swoje życie zbieram się na odwagę. Gdybyś tylko do mnie przyszedł, rozpoznałbyś we mnie tę sprzed kilku lat dziewczynę, tylko ty to potrafisz. Zmieniasz samotność w szczęśliwe chwile. A może po prostu znasz drogę do mojej wyobraźni, rozszerzasz jej granice. Rozwiązałeś już mnie całą. Zrozumiałeś moją logikę już dawno. Znudziła Cię już moja przewidywalność. Nie smuć się więc, przestań nudzić, bo przed nami jeszcze jedno, najważniejsze zadanie do rozwiązania zostało. Najtrudniejszy dział: metafizyka, zajmijmy się nią już dzisiaj, bo jest najtrudniejsza, a już niewiele życia na jej poznanie nam zostało. Lecz zrozumiem, jeśli więcej doświadczeń nie pragniesz, jeśli na fizyce poprzestaniesz. Poznałeś już całe to astralne ciało, dalszych badań się już nie podejmiesz. Skupiasz się pewnie teraz na Agnieszce, która była przede mną jeszcze. I była też po mnie. Szach mat i ograła mnie. Zrozumiałam teraz, że zostanie z Tobą już dozgonnie. Żegnaj więc. Mój statek z miłością do Ciebie niechaj więc zatonie. Bo nie będzie już nikogo po Tobie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz