wtorek, 6 maja 2014

Exodus

Prowokujesz od dawna, chcesz, żebym ja to zrobiła. Zawsze cię słucham, więc mimo przekonania o popełnieniu błędu, idę za ciosem. Ty popędzasz, ponaglasz, szybciej, już, teraaaz! Adrenalina towarzysząca przy rzucaniu, jest jak narkotyk, chcesz jej więcej. Ja cię tego nauczyłam, pamiętny Sylwester, gdy oglądasz moje siniaki i malinki. Jesteś w głębokim szoku, kiedy opowiadam ci, o zostaniu pobitą przez ojca, jeszcze większy, gdy przyznaję się do seksu z świeżo poznanym facetem. Po wszystkim dał mi 50 zł na taksówkę. Obdarta i śmierdząca, mamrocząca pod nosem, wracam do domu. A chwilę potem bije mnie ojciec za puszczanie się. Uzależnienie się moje od bólu staje się faktem. Jest to dla ciebie jasne, jak i to, że jestem niepoczytalna. Wiesz już o mnie wszystko, jeszcze więcej o życiu...Zachowujesz się jak przystało na człowieka honoru, odprowadzasz na przystanek, całujesz ciepło na pożegnanie. Patrzysz tymi pełnymi bólu oczami, marzysz jeszcze, że to ty mi to wszystko zrobiłeś, że uzależniłam się od adrenaliny, której ty jesteś źródłem. Twoja litość łamie mi serce. Po latach żyjemy osobno, każde w swoim krzywym zwierciadle ogląda rzeczywistość, zniekształcony obraz kobiety i mężczyzny, których się nauczyliśmy w domu rzutuje na nasze życie. Po latach spotykamy się i aż trudno uwierzyć, że to ciągle my. Ty zimny skurwysyn, który brzydzi się kobiet i traktuje je jak zwierzątka, których dręczenie, bicie, torturowanie sprawia największą radość, bez tego zabiegu już ci nie staje. Ja wariatka, dziwoląg, siedzący całymi dniami na gg, mamrocząca do siebie, nucąca stare przeboje, którą zaczepiają mężczyźni i nabijają się, niektórzy proponują virtualny seks. Ucieczka od rzeczywistości staje się naszym sposobem na życie. Wybacz mi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...