czwartek, 8 maja 2014

Zanik naturalny i sztuczny, ale też powstawanie

Pytasz o czym myślę, gdzie odleciałam znów duchem. Już wkrótce to nastąpi. Przejdę na tamtą stronę. I kiedy u Ciebie będzie lato, słońce, życie, ja ubrana w zimową szatę, będę wędrowała po krainie, gdzie panuje mrok, ciemność, mróz i złowroga cisza. Czasem tę ciszę przerwie nieoczekiwany śmiech, który niesiony wiatrem od wschodu, dotrze do moich uszu. Będę na niego czekać, niczym na posłańca z odległej krainy. A potem wrócę, w miesiącu koszenia zbóż. Odchodząc nie będzie mi już wolno spojrzeć ani razu za siebie, cofnąć się, zawrócić, gdyż rozgniewana Bogini zakazała mi tego. Jeśli spojrzę na płonące za mną miasto, do którego już nie będzie powrotu, dotrze do mnie gniew Bogini i zamienię się w słup soli.
Pytasz, czy jeszcze jestem z Tobą...wczoraj tak szybko się skończyło.Wiem, że mnie znajdziesz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...