sobota, 5 grudnia 2015

Zmarnowane życie

Czasem to samo w jednej chwili pomyślimy, częściej drogi do siebie gubimy. Potem się kłócimy i miesiącami milczymy. Zdarza się, że się godzimy. Osobiste urazy w sercu nosimy. Trudne do zagojenia rany pod makijażem ukrywamy. To się na sekundę zbliżamy, to znów wzajemnie odpychamy. Na tysiące kilometrów oddalamy. Całą wieczność od nowa drogi do siebie szukamy. Dlaczego proste sprawy tak bardzo gmatwamy? Żal mi tego czegoś nieokreślonego, co masz w sobie, lecz ukrywasz przede mną. Przecież istnieją drogi proste, bezpieczne, nie musisz siać wokół zniszczenia. Bo coraz więcej czasu naprawa drogi do Ciebie mi zabiera. Jak wiele czasu spędzamy na bezmyślnym klikaniu, pisaniu i gadaniu. Jeszcze więcej na intryg, gierek obmyślaniu. Tylko kot ma żyć siedem. Ja nim nie jestem. Więc dlaczego moje niezawinione cierpienie tolerujesz. Mój zawód miłosny, jak skalp nosisz, by wszyscy widzieli, że oto człowiek sukcesu kroczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...