poniedziałek, 1 września 2014

Dyscyplina

Nie jestem tak twarda, jak sądziłeś. Może będę więcej od siebie wymagać. Wymagaj też ty. Wybieram dyscyplinę, zamiast jej braku. Przeszłam trening survivalowy. Zdałam go. Choć od tamtego czasu boli mnie staw skokowy. Chciałabym odpuścić, nie zwracać na Ciebie uwagi. Ale jeszcze ciągle potrafię trajkotać, do momentu, aż ktoś nie powie czegoś na temat górali. Mogłoby to też nas spotkać? A może spotkało mnie? Może jestem wdową, mimo, że nie umarłeś. Może moim codziennym rytuałem stało się zakładanie czarnej sukni i czarnego welonu, zakrywanie twarzy przed światem. Mentalnego welonu. Pod nim ukrywam łzy, wstyd. Moja niecodzienna modlitwa, to ten kawałek przestrzeni. Ofiarowuję ją w intencji Bogu wiadomej. Na jałmużnę daję ćwierć mojego życia, które spędzę z tobą tutaj, przed komputerem. Zostało jeszcze ok 12-15 lat. Zostanie mi potem ok. 30 lat życia. Wtedy będę mogła już zdjąć welon. Odsłonić twarz. Łzy zamienić w radość, a wstyd w rozpustę. A może jestem po prostu starą babą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...