niedziela, 13 marca 2016

Jeźdźccy apokalipsy: nędza

No dalej, rzuć pierwszy kamień! Ty już wiesz przecież. W końcu jesteś fundamentem i dzierżysz zawsze w swojej ręce świętą Księgę, zbiór 7-miu Głównych Grzechów. W drugiej masz kamień - Najwyższą Władzę. Tłum rusza z impetem na mnie. Ktoś się już zamierzył. Rzuć ty, na co czekasz?! Bądź szybszy, jesteś od niego i ode mnie o wiele lepszy! Ty przecież wiesz, co zrobiłam, a czego nie. Patrzysz zdziwiony na mnie, że stoję jakoś tak nieporadnie. Rozerwane szaty wiatr szarpie. Pozbawiona odzienia, jego górnej warstwy, stoję pośród milczenia. Myślisz, czy jestem bogata, czy biedna. Czy miałam godność? Kochanka? Może zdradziłam męża? No teraz już tego wszystkiego na pewno nie ma. Widzisz przecież, nie myśl, oceniaj! Znałeś ją. Byłeś z nią, gdy była skrzywdzona, zdradzona, opuszczona. I teraz znowu jesteś. A za tobą stoi grupa szalona. Wykaż się, wykorzystaj okazję. I odegraj się na tej kobiecie, nie daj jej szansy na ucieczkę. Rzuć pierwszy ten cholerny kamień, przecież nie chcesz być ostatnim, nie chcesz być jak ona, wyklęty! Daj to, co jej się należy i nigdy, nigdy nie dawaj TAKIEJ kobiecie poprawy szansy. Albo spójrz w głąb siebie, kim ty jesteś i jak ja widzę w tym momencie ciebie...Piękny mam widok stąd, gdzie jestem, mniejsza niż ty, niż byłam przedtem. Jak proch rozpadam się. Rozglądam się za jakimś Mesjaszem. Lecz nie ma, nikt nie przyjdzie z poprawy nakazem, nikogo nie ma, by mnie zbawić. Zamykam więc pełne łez oczy w oczekiwaniu pierwszego ciosu...I umarłam tamtej nocy. Pośród krzyku, wrzasku, rozkoszy tłumu. Ech, biedny, biedny ludu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...