czwartek, 24 marca 2016

Wszystko w granicach

Zbliżają się święta. Rzecz niepojęta. Jak je przetrwać, przeczekać, nie urazić słowem i nie narzekać. Gdy uświadamiasz sobie, że już nie cieszysz swym widokiem. Jak znaleźć pośród smutku szczęście, radość pośród depresji. Czy wypada mówić o śmierci, chorobie w tej podniosłej chwili, zmartwychwstania, a może narodzenia dobie. A może to dobre, że nie posiadam własności jaką jest tradycja, zwyczaj, malowania jajek, świętowania wiosny...kogo ja oszukuję, przecież marzę o powrocie do...normalności...Schodzę więc do podziemia, ze swoim zamiłowaniem do nawiedzania kościoła, domów, przyjmowania gości. Udaję, że mnie nie ma, że  ogłuchłam i oślepłam. I nie, nie mam ochoty na lanie wody, figle i psoty. I wszystkie te ludzkie głupoty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...