piątek, 22 sierpnia 2014
Hazard
Wczoraj zmienia mnie. Przychodzi jak gdyby nigdy nic i żąda bycia tą, którą już nie jestem, tą dziewczyną sprzed lat. Potem całą noc przeklinam upływający czas, który zmienia moje ciało, lecz pozostawia, jak gdyby dla zabawy, wspomnienia w mojej duszy. Jego ciepło, niecierpliwy dotyk, spragnione usta i dłonie. To spojrzenie. Od tego się zaczęło. A może to ta sportowa sylwetka, wysoki, męski. Nie do osiągnięcia. Dlaczego nie zignorowałeś mnie wtedy? Miałeś mnie zignorować, popatrzeć i odejść, tak jak inni to robili. A ja miałam zostać sama w przeświadczeniu, że zło nigdy nie zwycięża całkowicie. Miałam przestać myśleć o tym, że jestem ciałem. Nic nie znaczącą powłoką dla duszy. Mogłeś mnie wychować, ale nie zrobiłeś tego. Wybrałeś życie. Moje, a może tylko twoje? Nasze? Przecież nie jesteśmy razem. Dlaczego nie zrobisz tego co ja, stań i obserwuj z oddali! To nie niszczy drugiemu życia. Przecież mówisz, że jesteś szczęśliwy, masz powodzenie u kobiet. Prowadzisz czynne życie seksualne. Jak mogłabym Ci je burzyć? Pragnę Cię tak bardzo, że mogłabym duszę diabłu zaprzedać, by Cię znów choć na chwilę poczuć. Lecz walczę z sobą. Każdego dnia. A ty nagle zjawiasz się i chcesz się spotkać. Chcesz być chwilę blisko mnie, choć wiesz, że to nie prawda co mówisz. Masz świadomość, że bycie razem byłoby błędem. Nikt ci na to nie pozwoli. Muszę wybrnąć z tego tak, byś nie zauważył, że to ja kieruję rozmową. Uff...co za presja. Jesteś zbyt inteligentny, poddaję się. W końcu zgadzam się na udział w twojej grze. Czy dojdzie do spotkania i jak się to wszystko skończy? Jedno jest pewne, oboje cierpimy katusze, czekając na ten dzień. I pewne jest, że bez względu na wynik, niezależnie kto wygra, pozostaniemy przyjaciółmi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz