piątek, 22 sierpnia 2014
Szału nie ma
Dlaczego? Wszyscy mnie wykorzystują. Faceci. Nie umiem już nawet o tym mówić. Gardło zaciśnięte, trzeba grać. Rodzice patrzą. Łzy łykam ukradkiem. Czemu musieli dziś przyjechać? Kiedy mi to zwyczajnie w twarz powiedział. Nie, mamo, ty też wyciągasz ode mnie po więcej i więcej. Jestem dla Ciebie tylko banknotem Euro. Tak jakby mi wszystko przychodziło lekko. Nie mam już nikogo. Nigdy nie było. Czy można się przyzwyczaić do samotności? Wszyscy, którzy mnie znają lub znali po prostu zaczęli w to wierzyć, bo tak lepiej. Lepiej nie pytać, nie wtrącać się, bo jeszcze nie daj Boże, zacznie się narzucać i po tygodniu okaże się, że przychodzi codziennie na kawę i wylewa żale o swoim nieszczęściu porzuconej, samotnej, starzejącej się kobiety. Żenada. Lepiej odwrócić szybko wzrok, udać, że nie znam, nie pamiętam, lub coś mnie nagle strasznie zaintrygowało w tej dziurze w chodniku. Tata przyznał, że jestem przeklęta. Kiedyś w młodości on wyjechał ze swej wsi do pracy na Śląsk, zostawiając na pewien czas swoją późniejszą żonę i moją matkę. Dostał po jakimś czasie list. Rzuciła go, nie wytrzymała rozłąki, a po wsi latał jakiś podrywacz i wykorzystał nieobecność mojego ojca. Moja mama postąpiła bardzo typowo, uległa wiejskiemu podrywaczowi. Potem, jak to zwykle bywa, on ją rzucił, znalazł już inną. Podniecało go tylko, że zdobył pannę z porządnego domu, która była sama. Może chciał coś mojemu ojcu udowodnić, może miał jakiś kompleks. Kompleks przystojnego faceta, który męskość umie udowodnić językiem lub penisem. Spotkałam go kiedyś z mamą jako dziecko. Nie widział mamy od tamtego czasu i zaczepił. Był pijany. Plotka głosi, że rozpił się, oczywiście dzieci ma. Niewiele już zostało z jego tak słynnej w tej wsi urody. W każdym razie mój ojciec w międzyczasie znalazł już kogoś. Potem mama napisała do niego, że tamten okazał się pomyłką, że chce wrócić. Tata zostawił dziewczynę. Nie wie co z nią dziś się dzieje, czy kogoś znalazła. Podobno długo była sama. Dziś dopiero przyszła refleksja, wyrzuty sumienia, kiedy patrzy co spotyka mnie, jak cierpię w samotności. Rozumie. Czuję współczucie. Nie może mi pomóc. Nikt nie może, jeśli ja nic nie mówię. Milczę od kilku lat. Sama nie wiem jak przerwać to. Pewnie śmierci mojej wszyscy się trochę obawiają. Nikt nie pyta. Zbudowanie tego muru nie było dla łatwe. Musiałam się odgrodzić od mężczyzn, ale i od świata zew. Co będzie ze mną?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz