poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Wyliczanka

Nadchodzi armagedon. Poznaję po płytszym oddechu niż przed kilkoma godzinami, gdy z radości chciałam przeskakiwać góry. Jeszcze w południe wyrzucałam ostatnie ślady zalotników. Nie potrafię tego robić, ani kochać, ani pozwolić innemu mężczyźnie, by mnie pokochał. Nie był brzydki, nawet trochę w moim typie, oczywiście duuużo za młody. Chyba 1 rok starszy od Zbyszka. Czułam żal, że komuś sprawiam ból, może ten ktoś był szczery, może nie posłużyłabym jako przedmiot zabawy. Patrzyłam na jego numer tel., stojąc na ulicy nad koszem na śmieci, a moja intuicja krzyczała, nie rób tego, ten ktoś naprawdę uważa Cię za piękną. Nie posłuchałam. Koleżanka z LO powiedziała dziś, że nigdy nie byłam tak szczupła jak dziś. Mówię, przepraszająco, że to po pielgrzymce. Patrzyła na mnie zdziwiona, prawie powiedziała, że chciałby mieć ze mną dziecko. To czemu teraz czuję rozpacz, płaczę? Bo dla mnie już jest za późno. Te zmiany zew. przyszły, gdy już poznałam wielką miłość i gwałt, gdy skończyłam studia i pierwszą i najcięższą i najbardziej niewolniczą i najbrudniejszą pracę podjęłam już wielokrotnie. Dziś wiem, że nie dostanę szansy na lepszą pracę i życie. Nie ma szansy na stworzenie dla mnie spójnych warunków pracy. Gdybym tak wyglądała chociaż te 8 lat temu, może nie przeżywałabym do dziś rozczarowań, rozterek sercowych. Może nie doszłoby nigdy do żadnej tragedii w moim życiu. Może dziś nie patrzyłabym na moje życie, jak na pasmo cierpień i wyrzeczeń. Może byłoby mi choć trochę lżej. Może nie musiałabym tyle razy udowadniać, że nie jestem prostytutką, że mam swoją godność, jako człowiek i kobieta. Nie robiłam nigdy tego dla pieniędzy i jestem pewna, że pisałam za każdym razem ze Zbyszkiem o seksie, mężczyzną, którego wybrałam na męża, a nie z setką zboczeńców. Dziś też dowiedziałam się, że nigdy nie było nawet w planach dać mi drugą szansę na miłość. A małżeństwo?! Ze mną byłoby jego największą życiową pomyłką. Czy mam dalej wyliczać powody, które mnie nie trzymają przy życiu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...