poniedziałek, 2 listopada 2015

Samo(nie)zadowolenie

Potrzeba akceptacji jest tak wielka. Chciałabym myśleć, że jakąś misję wypełniam. Nie czuję życia. Czy ja umieram? Albo po śmierci do piekła trafiłam. Jestem w którymś kręgu królestwa piekielnego, nie wiem dokładnie, w którym. Nie czytałam Dantego. Twierdzisz, że jestem boska. Chyba raczej śmieszna, żałosna, z moją rozdartą powieką, skłonnością do złego i pragnieniem ciepła twojego. W moim życiu nie wypełniłam punktu żadnego. Nie wyszłam za mąż, nie urodziłam dziecka, nie zdobyłam najwyższego szczytu, nie pocałowałam księcia. Nigdy nie spotkałam uczciwego człowieka. Bo do końca życie nie nauczę się jednego: uszczęśliwiać siebie samego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...