środa, 11 listopada 2015

Tutaj jestem sobą

Otwieram drzwi, okna i patrzę jak mija, ten moment, 15-to minutowa, wspólna chwila. Może gdybyś był obok, w tym samym domu, w tym obskurnym pokoju, tak jak nigdy nie byłeś i nigdy nie zmieniłeś numeru telefonu. Może gdybyś teraz mnie objął i pocałował mocno, to może nie przeklinałabym bycia przy tobie słodką idiotką. Może gdybyś mnie nauczył bycia silną, zdecydowaną, to byłabym myśliwym, łowcą, twardą sztuką, a nie melancholijną Dulcyneą. I może gdyby mi dano strzelbę lub łuk to ustrzeliłabym Ciebie. Może gdybym nigdy nie zbłądziła, nigdy nie upadła, na wszystkie zadane przez los pytania, odpowiedzi bym zgadła, to może znalazłabym chłopaka, zwykłego, cichego, skromnego, małomównego, ale jakże swojego i jakże zakochanego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...