piątek, 13 listopada 2015

Zbyt zwyczajna by być 2

On jedyny się nie martwi, że straci dom, żonę, dzieci, pracę, jeśli komuś czułość, swoją wrażliwość i dobroć okaże. Nie wodzą go na pokuszenie, ani zaszczyty, ani zakłady, piękne kobiety, samochody, domy, zabawa. On nie tańczy na deskach tandety, jego nie obchodzi próżna sława. I choć wcale o nic nie zabiega, to pomylił się, myśląc, że do życia wystarcza mu ciepły kąt i kromka chleba. Bo gdy dziś spojrzał w nieobecne oczy, doznał uczucia odrębności. Nie mógł już dłużej ukrywać, że w samotności cierpi, że tęskni za łaskawością tej zimnej pani, że pragnie z nią podzielić się swoimi marzeniami. On dobrze wie, że pragnąć wszystkiego, jest równoznaczne z nie pragnieniem niczego. I zapragnął w swym czystym sercu, znaleźć się ze mną na ślubnym kobiercu. Lecz w swej delikatności nie pomyślał o jednym: Czasu bezwzględności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...