sobota, 14 lutego 2015
Dzień dobroci dla zwierząt
"Panie, oddal ode mnie ten kielich" nie każ mi między życiem bez Niego, a śmiercią i wiecznym potępieniem, życiem bez Ciebie wybierać. Lecz taka jest wola Zbyszka, pokornie przyjmę to cierpienie, które przeżywają tysiące, a może miliony kobiet w krajach arabskich i nie tylko, właśnie teraz. Bo który Bóg by tego chciał, który jest wszechmocny lecz nie miłosierny i skazuje niewinne dzieci i kobiety na cierpienie? Mój Bóg nie. Ani ja tego nie robię, nie czuję się od Boga bardziej kompetentna. Zamknę się więc w sobie, odejdę z Jego życia, zrobię miejsce innej, jeśli jest lepsza. Bo tak to w życiu jest, że wygrywa najlepszy, drugiego miejsca nie ma. W życiu nie ma miejsca dla mięczaków i smutnych, zakochanych kobiet, przeżywających tragedię porzucenia lub żyjących nadzieją marzeń spełnienia. Na rzeczy i zwierzęta potrzeba czasu. Tylko na ludzi tego czasu nie ma. Lecz kiedyś wszyscy umrzemy, staniemy nadzy jeden obok drugiego, przed Sądem Boskim a wtedy swoją równość z innymi ludźmi, nie zwierzętami, z całą pewnością dostrzeżemy. Lecz jestem już dużą dziewczynką i potrafię zrozumieć, że jeśli chce, będzie udowadniał swoją wszechmoc równą boskiej i będzie używał tych wielkich słów: NIC, NIGDY i mnie NIE MA i że coś było tym sposobem zaprzeczy. Lecz prawda jest taka, że to co było nie umarło, żyje w moim sercu, tak chude, nędzne, niedożywione. Jest ranne, jest zranione, lecz wciąż żyje i nie chce jeszcze odejść. Patrzy na Ciebie zbolałym wzrokiem lecz ty już zamówiłeś karawan. A teraz prawdę powiedz: przewidziałeś, czy sam wyznaczyłeś datę zgonu?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz