środa, 18 lutego 2015
Porzućcie wszelką nadzieję, wszyscy, którzy tu wchodzicie
Mhmm. No i nic się samo nie napisało. Jakże by mu się chciało? Od dziś pościsz, bo skończył się już karnawał. Razem z jego końcem, przyjdzie kar nawał. Ale spokojnie, złap zdrowy dystans do religii, kościoła, a przede wszystkim do siebie. Odchodzisz, razem z utratą wolności, dla świętego spokoju. Czy wrócisz? Nigdy nie będzie pewności. I nikt Ci nie powie, czy to, co robisz jest złe, czy dobre. I to nie od pytania zależy, jaka jest odpowiedź. Może, gdy stoimy na rozdrożach, nie jest wszystko jedno, którą obierzesz drogę. To nie droga w prawo lub w lewo, lecz na skróty lub pod górę. Kręta, przez rzeki, lasy, czasem ciągnie się miesiącami, niczym transsyberyjska kolej. Może ktoś ci radzi iść prosto i może tak iść powinieneś. Lecz idąc pamiętaj, ten kogo pytasz, może nie odpowiedzieć. Bo może sam tak jak ty, stoi na środku drogi i modli się, czy go zaraz coś nie rozjedzie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz