wtorek, 10 lutego 2015
Szukając światła
Staram się wytrzymać życie, które obserwujesz z ukrycia. Podchodzenie do krat niewiele dziś pomoże. Gdy stoisz tak, czuję Cię przez skórę. Chodź, więc, odgarnij mi tylko kosmyk z czoła, rękoma związanymi z tyłu sięgnąć swej twarzy nie mogę. Wpatruję się w Ciebie nieprzytomnym wzrokiem. Czego szukasz w moim bólu? Co dostrzegłeś, że odwróciłeś oczy? Kradnę tę chwilę czułości, bezczelnie wykorzystuję moment Twojej słabości. Zanurzam się w poezji twych ust, uciekając od własnej prozy. Już znasz prawdę, jestem związana kajdanami Twojej miłości. Przygarniasz mnie do serca, obejmujesz czule. Zatroskaną twarz kładziesz na mych włosach. Nic już nie mów, tylko trwaj z tym trudnym bólem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz